Czułam się cudownie przy nim, jak i w czasie kiedy jego dłonie odwiedzały prawie wszystkie zakątki mojego ciała...Szczerze, nie miałam ochoty aby to się skończyło...
Po jakiejś chwili wyszliśmy z wody, nie była ona za ciepła ze względu na zbliżającą się pełnię księżyca. Na szczęście był tam pomost, na którym wcześniej zostawiliśmy ciuchy. Weszliśmy na niego. Nick położył się na nim, a ja korzystając z okazji usiadłam na nim gdzieś na wysokości pasa. Chłopak położył swoje dłonie na moich biodrach.
- Co? Zmęczona?- Zapytał śmiejąc się cicho.
- Nie. A co ty jesteś?- Również się zaśmiałam
<Nick?>
wtorek, 30 grudnia 2014
Od Nick'a CD Ashley
Zeszliśmy z drzewa i poszliśmy w stronę jeziora, ściągnąłem koszulkę i
spodnie, w końcu nie pójdę przez pół miasta w mokrych ciuchach.
Dziewczyna zrobiła to samo, no no ciało to ona ma świetne, można
powiedzieć, że takie jak sobie wyobrażałem. Podszedłem do niej i wziąłem
ją na ręce idąc w kierunku wody
- Jesteś nienormalny - zaśmiała się
- Wiem o tym - wyszczerzyłem się . Po chwili byliśmy zanurzeni we wodzie, a moje ręce błądziły po jej pięknym ciele
(Ashley?)
- Jesteś nienormalny - zaśmiała się
- Wiem o tym - wyszczerzyłem się . Po chwili byliśmy zanurzeni we wodzie, a moje ręce błądziły po jej pięknym ciele
(Ashley?)
Od Taigi CD Dante
Zajęłam się jedzeniem mojej jakże pożywnej kolacji
- Nie ma go jeszcze, jak chcesz możesz na niego zaczekać - powiedziałam podsuwając mu na talerzu kanapki
- Dzięki - mruknął, biorąc jedną
- Może nie jest zbyt zdrowe, ale to jedyne co mi zostało - przyznałam wstając i robiąc kolację
- Nie jest złe - odpowiedział - Na prawdę przepraszam - powiedział wbijając wzrok w stół, trochę tak jak robią dzieci, gdy wyleją mleko
- Nie ma sprawy - wzruszyłam ramionami kładąc dwa kubki z herbatą - Też nie miałam łatwo także rozumiem - upiłam łyk herbaty
(Dante?)
- Nie ma go jeszcze, jak chcesz możesz na niego zaczekać - powiedziałam podsuwając mu na talerzu kanapki
- Dzięki - mruknął, biorąc jedną
- Może nie jest zbyt zdrowe, ale to jedyne co mi zostało - przyznałam wstając i robiąc kolację
- Nie jest złe - odpowiedział - Na prawdę przepraszam - powiedział wbijając wzrok w stół, trochę tak jak robią dzieci, gdy wyleją mleko
- Nie ma sprawy - wzruszyłam ramionami kładąc dwa kubki z herbatą - Też nie miałam łatwo także rozumiem - upiłam łyk herbaty
(Dante?)
Od Ashley cd Nick
Kurde...znów zabrakło mi słów...Chłopakowi jednak nie przeszkadzało to, że milczę...miałam wrażenie, że kręci go to jeszcze bardziej, jak jest między nami cicho i znajdujemy się tak blisko siebie. Czy zawsze przy wpojeniu te pierwsze chwile tak wyglądają? Że jakbyśmy mogli to byśmy się "pożarli" nawzajem.
Zrobiło mi się trochę niewygodnie, a nie miałam jak usiąść inaczej. Szkoda,że ta gałąź nie była wystarczająco gruba...
- Masz ochotę popływać...?- palnęłam jak głupia.
- Z Tobą? Zawsze...
Nick pocałował mnie jeszcze raz, po czym zeszliśmy z drzewa.
<Nick?>
Zrobiło mi się trochę niewygodnie, a nie miałam jak usiąść inaczej. Szkoda,że ta gałąź nie była wystarczająco gruba...
- Masz ochotę popływać...?- palnęłam jak głupia.
- Z Tobą? Zawsze...
Nick pocałował mnie jeszcze raz, po czym zeszliśmy z drzewa.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Całowanie jej chyba stanie się moim hobby, no na serio, dawno nie czułem się tak dobrze jak dzisiaj
- Wiesz, że będziemy musieli się ukrywać - zamruczała mi do ucha
- Wiesz, że w końcu Twój brat się dowie, że nie jesteśmy tylko przyjaciółmi
- A nie jesteśmy - spojrzała na mnie, swoimi pięknymi dużymi oczkami
- Nie wiem jak Ty, ale ja nie chce być tylko Twoim przyjacielem - pogłaskałem ją po policzku - I widząc po Twoim zachowaniu Ty chyba też tego nie chcesz - uśmiechnąłem się
- Robisz to specjalnie - powiedziała, gdy na jej twarzy znowu zagościły rumieńce
- Ładnie wyglądasz jak się rumienisz - zaśmiałem się cicho - Zresztą zawsze ładnie wyglądasz
(Ashley?)
- Wiesz, że będziemy musieli się ukrywać - zamruczała mi do ucha
- Wiesz, że w końcu Twój brat się dowie, że nie jesteśmy tylko przyjaciółmi
- A nie jesteśmy - spojrzała na mnie, swoimi pięknymi dużymi oczkami
- Nie wiem jak Ty, ale ja nie chce być tylko Twoim przyjacielem - pogłaskałem ją po policzku - I widząc po Twoim zachowaniu Ty chyba też tego nie chcesz - uśmiechnąłem się
- Robisz to specjalnie - powiedziała, gdy na jej twarzy znowu zagościły rumieńce
- Ładnie wyglądasz jak się rumienisz - zaśmiałem się cicho - Zresztą zawsze ładnie wyglądasz
(Ashley?)
Od Dante CD Taiga
Było mi głupio przez całą tą sytuacje...Taiga niepotrzebnie bierze w tym udział, a to moja wina...gdybym nie zrobił tej afery wszystko byłoby w porządku...
Postanowiłem iść do Niej, może udałoby mi się przy okazji zobaczyć z Nick'em o ile byłby już w domu...
Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi, po chwili znalazła się w nich Tai...w piżamie...
Dziewczyna zrobiła się czerwona jak tylko mnie zobaczyła, ja z resztą też.
- Hej, to ja może już pójdę...- zacząłem.
- Nie, wejdź.
Dziewczyna mnie wpuściła, udałem się od razu do kuchni. Taiga wróciła po chwili w szlafroku.
- Co tutaj robisz?- Spytała sięgając do lodówki po jakieś mini kanapki.
- Chciałem przeprosić Cię za ta całą sytuację...i przy okazji myślałem, że spotkam Nick'a żeby z Nim pogadać na spokojnie.
<Tai?>
Postanowiłem iść do Niej, może udałoby mi się przy okazji zobaczyć z Nick'em o ile byłby już w domu...
Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi, po chwili znalazła się w nich Tai...w piżamie...
Dziewczyna zrobiła się czerwona jak tylko mnie zobaczyła, ja z resztą też.
- Hej, to ja może już pójdę...- zacząłem.
- Nie, wejdź.
Dziewczyna mnie wpuściła, udałem się od razu do kuchni. Taiga wróciła po chwili w szlafroku.
- Co tutaj robisz?- Spytała sięgając do lodówki po jakieś mini kanapki.
- Chciałem przeprosić Cię za ta całą sytuację...i przy okazji myślałem, że spotkam Nick'a żeby z Nim pogadać na spokojnie.
<Tai?>
Od Taigi CD Dante
Westchnęłam cicho, wstając powoli
- Jeżeli będziesz chciał pogadać to wiesz, gdzie mieszkam - powiedziałam wychodząc podchodząc do drzwi
- Idziesz już? - zapytał jedynie
- Tak - odpowiedziałam krótko i wyszłam z pomieszczenia, wyszłam tylnym wyjściem i ruszyłam w stronę domu, gdy byłam prawie pod domem usłyszałam jakieś głosy i śmiechy
- Ej gdzie idziesz? Poczekaj za nami! - nawet się nie odwracałam, szłam dalej tym samym tempem w tym samym kierunku - No stój! - stanęło przede mną dwóch roześmianych i pijanych kolesi - Może pójdziesz z nami? Przyda nam się towarzystwo - zaczęli
- Nie, dzięki - mruknęłam wymijając ich
- No weź - jeden złapał mnie za ramię, jednak wystarczył jeden ruch, żeby leżał na ziemi,
- nie to znaczy nie! - warknęłam, idąc dalej, ten drugi nawet nie zareagował, pozbierał kolegę i poszli w swoją stronę. Weszłam do mieszkania i poszłam do łazienki przebierając się w piżamę,
kiedy usłyszałam dzwonek, podeszłam do drzwi żeby otworzyć
(Dante?)
- Jeżeli będziesz chciał pogadać to wiesz, gdzie mieszkam - powiedziałam wychodząc podchodząc do drzwi
- Idziesz już? - zapytał jedynie
- Tak - odpowiedziałam krótko i wyszłam z pomieszczenia, wyszłam tylnym wyjściem i ruszyłam w stronę domu, gdy byłam prawie pod domem usłyszałam jakieś głosy i śmiechy
- Ej gdzie idziesz? Poczekaj za nami! - nawet się nie odwracałam, szłam dalej tym samym tempem w tym samym kierunku - No stój! - stanęło przede mną dwóch roześmianych i pijanych kolesi - Może pójdziesz z nami? Przyda nam się towarzystwo - zaczęli
- Nie, dzięki - mruknęłam wymijając ich
- No weź - jeden złapał mnie za ramię, jednak wystarczył jeden ruch, żeby leżał na ziemi,
- nie to znaczy nie! - warknęłam, idąc dalej, ten drugi nawet nie zareagował, pozbierał kolegę i poszli w swoją stronę. Weszłam do mieszkania i poszłam do łazienki przebierając się w piżamę,
kiedy usłyszałam dzwonek, podeszłam do drzwi żeby otworzyć
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
- I co teraz?- Spytałam.
- Nie wiem, Ty mi powiedz...- Chłopak odpowiedział obejmując mnie mocniej.
- Nie chcesz iść do siebie...musimy ukrywać się przed Dante...w sumie to nie mamy co do roboty...- Zaśmiałam się.
- Coś się zaraz na pewno znajdzie- Oznajmił.
- Możliwe...a wiesz, że zostawiłam u Ciebie misia?
- Tak...
- Muszę go od Ciebie odebrać i ty doskonale o tym wiesz.
- Tak, wiem. Ale może na razie zostańmy tutaj...
Nick mruknął, po czym znów mnie pocałował. Aaaa...czy On to musi robić? Potem jest się ciężko do Niego odkleić i to bardzo...
<Nick?>
- Nie wiem, Ty mi powiedz...- Chłopak odpowiedział obejmując mnie mocniej.
- Nie chcesz iść do siebie...musimy ukrywać się przed Dante...w sumie to nie mamy co do roboty...- Zaśmiałam się.
- Coś się zaraz na pewno znajdzie- Oznajmił.
- Możliwe...a wiesz, że zostawiłam u Ciebie misia?
- Tak...
- Muszę go od Ciebie odebrać i ty doskonale o tym wiesz.
- Tak, wiem. Ale może na razie zostańmy tutaj...
Nick mruknął, po czym znów mnie pocałował. Aaaa...czy On to musi robić? Potem jest się ciężko do Niego odkleić i to bardzo...
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
No tutaj miała trochę racji, coś czuje, że jakby wyszedł właśnie w tej chwili to nie skończyłoby się tylko na kilku siniakach.
- Masz rację - kiwnąłem głową, łapiąc ją za rękę i ciągnąc w stronę lasu
- Las? - zaśmiała się
- Tutaj raczej nie przyjdzie - powiedziałem z uśmieszkiem, po czym wskoczyłem na mocną gałąź, podając rękę dziewczynie
- Po co wchodzi na drzewo? - zapytała, jak już praktycznie byliśmy na szczycie schowani za liśćmi
- Twój brat jest nieprzewidywalny, nawet jak wejdzie do lasu to go zauważymy a on nas nie - wyjaśniłem, wziąłem ją na ręce i posadziłem na swoich kolanach
<Ashley?>
- Masz rację - kiwnąłem głową, łapiąc ją za rękę i ciągnąc w stronę lasu
- Las? - zaśmiała się
- Tutaj raczej nie przyjdzie - powiedziałem z uśmieszkiem, po czym wskoczyłem na mocną gałąź, podając rękę dziewczynie
- Po co wchodzi na drzewo? - zapytała, jak już praktycznie byliśmy na szczycie schowani za liśćmi
- Twój brat jest nieprzewidywalny, nawet jak wejdzie do lasu to go zauważymy a on nas nie - wyjaśniłem, wziąłem ją na ręce i posadziłem na swoich kolanach
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
- Jak chcesz to z Nim gadaj...
- Dante, nie bądź taki obojętny...
- A jaki mam być? Przez rok nie miałem kontaktu z NIKIM, cały czas w postaci wilka. To zmienia i to bardzo, myślisz wtedy jak zwierze, a nie jak człowiek.
- Chociaż spróbuj okazać trochę jakichkolwiek innych uczuć oprócz złości i nienawiści...- Syknęła sucho.
Nic się nie odezwałem, cała sytuacja wymykała mi się z rąk, a Ashley nie ułatwiała mi jej...
- Przepraszam...- Odpowiedziałem odsuwając jej rękę z zakrwawioną chusteczką. Po chwili wstałem, raz jeszcze otarłem usta.
<Taiga?>
- Dante, nie bądź taki obojętny...
- A jaki mam być? Przez rok nie miałem kontaktu z NIKIM, cały czas w postaci wilka. To zmienia i to bardzo, myślisz wtedy jak zwierze, a nie jak człowiek.
- Chociaż spróbuj okazać trochę jakichkolwiek innych uczuć oprócz złości i nienawiści...- Syknęła sucho.
Nic się nie odezwałem, cała sytuacja wymykała mi się z rąk, a Ashley nie ułatwiała mi jej...
- Przepraszam...- Odpowiedziałem odsuwając jej rękę z zakrwawioną chusteczką. Po chwili wstałem, raz jeszcze otarłem usta.
<Taiga?>
Od Ashley CD Nick
Po tych słowach znów wrócił do całowania mnie. Jeszcze nigdy tak mnie nie wzięło ze względu na faceta. Moje przypuszczenie było tylko jedno, wpojenie...Musiało ono kiedyś nastąpić, doskonale o tym wiedziałam i cieszyłam się, że to właśnie w Nick'a. Tylko był mały problem...a mianowicie ojciec i Dante, no i może jeszcze reszta watahy. Nie byli zadowoleni z nowego "innego" mieszkańca w mieście, i jak na razie dobrze, że nie wiedzieli o Tai. Chociaż domyślałam się, że to szybko się zmieni. Ale nie to było w tamtej chwili najważniejsze...
Musieliśmy się nieźle obmacywać skoro nawet ludzie, którzy wychodzili z klubu na fajkę nam że tak powiem "wiwatowali".
- Może jednak pójdziemy gdzieś indziej, Dante może wyjść w każdej chwili...- Powiedziałam do Nick'a odrywając się od Niego.
<Nick?>
Musieliśmy się nieźle obmacywać skoro nawet ludzie, którzy wychodzili z klubu na fajkę nam że tak powiem "wiwatowali".
- Może jednak pójdziemy gdzieś indziej, Dante może wyjść w każdej chwili...- Powiedziałam do Nick'a odrywając się od Niego.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Złapałem ją za rękę i pociągnąłem w stronę wyjścia
- Gdzie idziemy? - zapytała z uśmieszkiem, jednak na jej twarzy cały czas gościły małe rumieńce
- Nie chce kolejnej awantury z Twoim bratem - powiedziałem wychodząc na zewnątrz, od razu poczułem miły powiew wiatru. Odwróciłem Ashley przodem do siebie - Na czym to stanęło - udałem zamyślonego, po czym wróciłem do pocałunku. Jej usta były wspaniałe, mógłbym je całować o każdej porze dnia i nocy. Moje ręce samoczynnie zjechały na jej tyłek, można powiedzieć, że nawet nie wiedziałem kiedy tam się znalazły.
- Jedziemy do Ciebie? - zapytała nagle, szczerze to pierwsza moja reakcja była taka, że na rękach mógłbym ją zanieść do swojego pokoju, ale z drugiej strony, wypiła trochę, a nie chce się posunąć za daleko, żeby później mnie za to znienawidziła
- Innym razem kochana - wyszeptałem jej do ucha
<Ashley?>
- Gdzie idziemy? - zapytała z uśmieszkiem, jednak na jej twarzy cały czas gościły małe rumieńce
- Nie chce kolejnej awantury z Twoim bratem - powiedziałem wychodząc na zewnątrz, od razu poczułem miły powiew wiatru. Odwróciłem Ashley przodem do siebie - Na czym to stanęło - udałem zamyślonego, po czym wróciłem do pocałunku. Jej usta były wspaniałe, mógłbym je całować o każdej porze dnia i nocy. Moje ręce samoczynnie zjechały na jej tyłek, można powiedzieć, że nawet nie wiedziałem kiedy tam się znalazły.
- Jedziemy do Ciebie? - zapytała nagle, szczerze to pierwsza moja reakcja była taka, że na rękach mógłbym ją zanieść do swojego pokoju, ale z drugiej strony, wypiła trochę, a nie chce się posunąć za daleko, żeby później mnie za to znienawidziła
- Innym razem kochana - wyszeptałem jej do ucha
<Ashley?>
niedziela, 28 grudnia 2014
Od Ashley CD Nick
Po tych słowach zrobiło mi się gorąco, teraz tak mógł uważać XD
Patrzyłam mu w oczy, one...przyciągały...i to bardzo...Nic się nie odzywałam, Nick też nie. Po chwili jego twarz znalazła się jeszcze bliżej niż wcześniej. Nie mogłam się dłużej powstrzymywać, Nick mnie pociągał, i to bardzo...
Pocałowałam go bez zastanowienia, i tak jak sądziłam, on nie miał nic przeciwko temu. Przybliżył się jeszcze bardziej tym samym mnie obejmując. Co prawda byłam przygnieciona do ściany, jednak nie zwracałam na to uwagi...pod wpływem emocji jakie nam towarzyszyły, Nick powędrował swoimi rękoma pod moją koszulkę.
Oderwałam się na chwilę od niego.
- Ty również...- wyszeptałam mu do ucha.
<Nick?>
Patrzyłam mu w oczy, one...przyciągały...i to bardzo...Nic się nie odzywałam, Nick też nie. Po chwili jego twarz znalazła się jeszcze bliżej niż wcześniej. Nie mogłam się dłużej powstrzymywać, Nick mnie pociągał, i to bardzo...
Pocałowałam go bez zastanowienia, i tak jak sądziłam, on nie miał nic przeciwko temu. Przybliżył się jeszcze bardziej tym samym mnie obejmując. Co prawda byłam przygnieciona do ściany, jednak nie zwracałam na to uwagi...pod wpływem emocji jakie nam towarzyszyły, Nick powędrował swoimi rękoma pod moją koszulkę.
Oderwałam się na chwilę od niego.
- Ty również...- wyszeptałam mu do ucha.
<Nick?>
Od Taigi CD Dante
Pociągnęłam go za rękę, zmuszając tym samym żeby usiadł obok mnie
- Jesteście przewrażliwieni, Nick nie jest zły, i musisz też zrozumieć, że zawsze ktoś się będzie kręcił obok Ashley
- Wiem o tym - mruknął, ponownie wycierając krew, wyjęłam chusteczkę i przyłożyłam mu do wargi
- Więc może zamiast wyzywać i oceniać pochopnie, najpierw się poznacie? - zaproponowałam - Na razie się przyjaźnią, ale nie wiesz co będzie później
- Nawet o tym nie mów - mruknął
- Dante, mówię jak jest - westchnęłam - Spróbuj chociaż z nim pogadać, w domu postaram się Nickowi przemówić do rozumu, może coś do niego dojdzie, ale obydwie strony muszą tego chcieć
(Dante?)
- Jesteście przewrażliwieni, Nick nie jest zły, i musisz też zrozumieć, że zawsze ktoś się będzie kręcił obok Ashley
- Wiem o tym - mruknął, ponownie wycierając krew, wyjęłam chusteczkę i przyłożyłam mu do wargi
- Więc może zamiast wyzywać i oceniać pochopnie, najpierw się poznacie? - zaproponowałam - Na razie się przyjaźnią, ale nie wiesz co będzie później
- Nawet o tym nie mów - mruknął
- Dante, mówię jak jest - westchnęłam - Spróbuj chociaż z nim pogadać, w domu postaram się Nickowi przemówić do rozumu, może coś do niego dojdzie, ale obydwie strony muszą tego chcieć
(Dante?)
Od Nick'a CD Ashley
Uśmiechnąłem się, patrząc w jej oczy
- Wiesz, że on widział... - zaczęła, ale jej przerwałem
- Jest nawalony, jutro nie będzie nic pamiętać - zbliżyłem się jeszcze bardziej - A nie pozwolę, żeby ktoś Cię klepał w tyłek
- Sama też bym sobie z nim poradziła - mruknęła
- Nie wątpię - uśmiechnąłem się łobuzersko, dotknąłem kciukiem jej policzka - Jesteś strasznie gorąca - wyszeptałem
<Ashley?>
- Wiesz, że on widział... - zaczęła, ale jej przerwałem
- Jest nawalony, jutro nie będzie nic pamiętać - zbliżyłem się jeszcze bardziej - A nie pozwolę, żeby ktoś Cię klepał w tyłek
- Sama też bym sobie z nim poradziła - mruknęła
- Nie wątpię - uśmiechnąłem się łobuzersko, dotknąłem kciukiem jej policzka - Jesteś strasznie gorąca - wyszeptałem
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
- Dzięki, ale nie trzeba- Przetarłem pęknięte usta ręką. po czym usiadłem obok Niej.
- Nic Ci nie jest?- Spytała
- Nie. Bywało o gorzej.
Odpowiadałem krótko, nie byłem w nastroju na dłuższe pogawędki.
- Nie powinien tak reagować.
- Ja też nie, Nick ma rację...
Dziewczyna się zdziwiła, sam się zdziwiłem kiedy to powiedziałem.
- Na niego naskakuję, a sam robię to samo...
- Dante...
- Ale to nie zmienia faktu, że to moja siostra...chcę dla Niej jak najlepiej, chce żeby była bezpieczna...
- Nie zawsze będziesz mógł ją chronić.
- Wiem, dlatego robię to teraz...
<Taiga?>
- Nic Ci nie jest?- Spytała
- Nie. Bywało o gorzej.
Odpowiadałem krótko, nie byłem w nastroju na dłuższe pogawędki.
- Nie powinien tak reagować.
- Ja też nie, Nick ma rację...
Dziewczyna się zdziwiła, sam się zdziwiłem kiedy to powiedziałem.
- Na niego naskakuję, a sam robię to samo...
- Dante...
- Ale to nie zmienia faktu, że to moja siostra...chcę dla Niej jak najlepiej, chce żeby była bezpieczna...
- Nie zawsze będziesz mógł ją chronić.
- Wiem, dlatego robię to teraz...
<Taiga?>
Od Ashley CD Nick
Szliśmy w ciszy przez korytarz prowadzący do głównej sali, plątało się tam trochę młodzieży.
- Musicie...Nie możecie odpuścić?- Spytałam po chwili.
- To nie takie proste...
- Super. Czyli do końca życie będziecie się na siebie rzucać, jak tylko się spotkacie?
- Ashley...
- To nie ma sensu. A ty doskonale o tym wiesz, ale nie chcesz się do tego przyznać- Wyrzuciłam mu to w twarz.
- To on zaczął...
- Teraz gadasz jak dzieciak.
Chciałam się od Niego odwrócić, żeby móc zacząć iść w stronę głównej sali, ale jakiś koleś złapał mnie za tyłek. Nick dość szybko zainterweniował. Przygwoździł chłopaka do ściany (na szczęście nikogo więcej tam nie było) i na niego warknął wyszczerzając kły i patrząc mu w oczy swoimi przemienionymi. Cały czas był wkurzony, dlatego tak zareagował...
- Nick!- Krzyknęłam na niego, a on puścił chłopaka i tym razem to mnie przygwoździł do naprzeciwległej ściany. Jego oczy zrobiły się normalne, tak jak i jego uzębienie.
<Nick?^^>
- Musicie...Nie możecie odpuścić?- Spytałam po chwili.
- To nie takie proste...
- Super. Czyli do końca życie będziecie się na siebie rzucać, jak tylko się spotkacie?
- Ashley...
- To nie ma sensu. A ty doskonale o tym wiesz, ale nie chcesz się do tego przyznać- Wyrzuciłam mu to w twarz.
- To on zaczął...
- Teraz gadasz jak dzieciak.
Chciałam się od Niego odwrócić, żeby móc zacząć iść w stronę głównej sali, ale jakiś koleś złapał mnie za tyłek. Nick dość szybko zainterweniował. Przygwoździł chłopaka do ściany (na szczęście nikogo więcej tam nie było) i na niego warknął wyszczerzając kły i patrząc mu w oczy swoimi przemienionymi. Cały czas był wkurzony, dlatego tak zareagował...
- Nick!- Krzyknęłam na niego, a on puścił chłopaka i tym razem to mnie przygwoździł do naprzeciwległej ściany. Jego oczy zrobiły się normalne, tak jak i jego uzębienie.
<Nick?^^>
Od Taigi CD Ashley, Nick, Dante
- Trzeba coś zrobić - powiedziałam do dziewczyny, gdy Ci skakali sobie do gardeł
- Nie teraz, jeśli wejdziesz między nich, możesz oberwać, nawet jeśli oni tego nie chcą, są teraz przemienieni trzeba to odczekać - westchnęła
- Mamy czekać, aż się zabiją? - zapytałam patrząc na nich
- Nie powinni - mruknęła
Po chwili przerwali, ponownie sobie grożąc. W końcu Nick z Ashley wyszli, a ja podeszłam powoli do Dante
- Wszystko okej? - zapytałam niepewnie
- Taa - mruknął, usiadłam pod ścianą patrząc na niego
- Nie wiedziałam, że między wami jest aż tak źle - westchnęłam - Pogadam z Nickiem powiem mu, żeby trochę sobie odpuścił
(Dante?)
- Nie teraz, jeśli wejdziesz między nich, możesz oberwać, nawet jeśli oni tego nie chcą, są teraz przemienieni trzeba to odczekać - westchnęła
- Mamy czekać, aż się zabiją? - zapytałam patrząc na nich
- Nie powinni - mruknęła
Po chwili przerwali, ponownie sobie grożąc. W końcu Nick z Ashley wyszli, a ja podeszłam powoli do Dante
- Wszystko okej? - zapytałam niepewnie
- Taa - mruknął, usiadłam pod ścianą patrząc na niego
- Nie wiedziałam, że między wami jest aż tak źle - westchnęłam - Pogadam z Nickiem powiem mu, żeby trochę sobie odpuścił
(Dante?)
Od Nick'a CD Ashley, Taiga, Dante
Nie mogłem wytrzymać, żeby nie rzucić się na niego, sam zaczął i sam
tego chciał, miałem w nosie czy był na jakimś treningu czy nie, sam miał
problemy o to, że spotykam się z jego siostrą, a sam robił to samo!
Powinni go gdzieś zamknąć... Wiem, że to brat Ashley, ale strasznie grał
mi na nerwach, gdyby chociaż trochę wyluzował. Po kilku minutach, i
gadaniach dziewczyn odeszliśmy od siebie, zmieniając się w ludzkie
postacie
- Odczep się od mojej siostry! - warknął na mnie
- Wyzywasz mnie, a sam spotykasz się z moją! - odpowiedziałem mu tym samym
- Nie możecie sobie po prostu odpuścić - westchnęła Ashley
- Nie - powiedzieliśmy w tym samym czasie, poprawiłem koszulkę i zbliżyłem się do Ashley - Idziemy? - zapytałem
- Odpuść mu - wyszeptała
- Nich odpuści - mruknąłem, dziewczyna westchnęła, ale razem wyszliśmy z pomieszczenia - A z Tobą pogadam w domu - powiedziałem podniesionym tonem do Taigi
<Ashley?>
- Odczep się od mojej siostry! - warknął na mnie
- Wyzywasz mnie, a sam spotykasz się z moją! - odpowiedziałem mu tym samym
- Nie możecie sobie po prostu odpuścić - westchnęła Ashley
- Nie - powiedzieliśmy w tym samym czasie, poprawiłem koszulkę i zbliżyłem się do Ashley - Idziemy? - zapytałem
- Odpuść mu - wyszeptała
- Nich odpuści - mruknąłem, dziewczyna westchnęła, ale razem wyszliśmy z pomieszczenia - A z Tobą pogadam w domu - powiedziałem podniesionym tonem do Taigi
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick, Taiga, Dante
Tai usiadła naprzeciwko mnie.
- Dante, usiądź z nami- Powiedziała ostrożnie.
Naburmuszony Dante usiadł obok Tai, niestety naprzeciw Nick'a...nastała niezręczna cisza przy naszym stoliku. Chłopaki tylko na siebie powarkiwali, na szczęście nikt ich nie słyszał.
- Możesz mi powiedzieć, co ty z Nim tu robisz?- Rzucił nagle Dante.
- To nie twoja sprawa Dante.
- Właśnie, że moja...
- To ty powiedz co robisz tutaj z moją siostrą?!- Warknął Nick.
Mój brat nic nie odpowiedział, tylko warknął na Nick'a wyzywająco. Dalej można było się domyśleć co się wydarzy...
Dante i Nick wstali równocześnie, już mieli sobie skoczyć do gardeł, ale im przerwałyśmy razem z Tai.
- Zwariowaliście? - Powiedziała Tai
- Tutaj chcecie? Serio? Tu są zwykli ludzie...- Dorzuciłam.
- Da się to załatwić gdzie indziej...- Warknął Dante.
Szybko poszedł po klucz do zamkniętej dzisiaj sali, miała dźwiękoszczelne ściany i drzwi, więc nikt by ich tam nie usłyszał.
I się zaczęło...Jeden puszył się na drugiego, warczeli jak oszaleli...a my z Tai nie mogłyśmy nic zrobić...
<Nick? Tai?>
- Dante, usiądź z nami- Powiedziała ostrożnie.
Naburmuszony Dante usiadł obok Tai, niestety naprzeciw Nick'a...nastała niezręczna cisza przy naszym stoliku. Chłopaki tylko na siebie powarkiwali, na szczęście nikt ich nie słyszał.
- Możesz mi powiedzieć, co ty z Nim tu robisz?- Rzucił nagle Dante.
- To nie twoja sprawa Dante.
- Właśnie, że moja...
- To ty powiedz co robisz tutaj z moją siostrą?!- Warknął Nick.
Mój brat nic nie odpowiedział, tylko warknął na Nick'a wyzywająco. Dalej można było się domyśleć co się wydarzy...
Dante i Nick wstali równocześnie, już mieli sobie skoczyć do gardeł, ale im przerwałyśmy razem z Tai.
- Zwariowaliście? - Powiedziała Tai
- Tutaj chcecie? Serio? Tu są zwykli ludzie...- Dorzuciłam.
- Da się to załatwić gdzie indziej...- Warknął Dante.
Szybko poszedł po klucz do zamkniętej dzisiaj sali, miała dźwiękoszczelne ściany i drzwi, więc nikt by ich tam nie usłyszał.
I się zaczęło...Jeden puszył się na drugiego, warczeli jak oszaleli...a my z Tai nie mogłyśmy nic zrobić...
<Nick? Tai?>
Od Nick'a CD Ashley
Usiedliśmy przy jednym ze stolików, kiedy zaczął mi dzwonić telefon, westchnąłem spoglądając na wyświetlacz
- Dasz mi 5 minut? - zapytałem dziewczyny
- Pewnie, ale za to będziesz mi musiał kupić jeszcze jednego drinka - zaśmiała się, przewróciłem oczami i poszedłem odebrać. Jak miło kolega mi załatwił pracę, szkoda, że nie mógł tak jak to robią normalni ludzie zadzwonić o normalnej porze,nigdy nie miał wyczucia czasu, gdy wracałam do stolika, mignęła mi się znajoma twarz brata Ashley, tylko mi nie mówcie, że nawet tu ją znalazł i chce ją wyciągnąć, bo nie będzie miał tak łatwo. Wróciłem do stolika i niemalże zamarłem... Co do cholery robi tutaj moja siostra! I to jeszcze w towarzystwie tego przeszczepa (huehue musiałam
)
- Nick może usiądziesz - zaczęła Ashley
- Co Ty robisz tutaj z moją siostrą?! - warknąłem w jego stronę
- Mogę zapytać o to samo! - warknął na mnie
- Możecie się nie zachowywać jak dzieci - wtrąciła Tai
- Siadajcie, a nie robicie sceny - dodała Ashley, usiadłem obok niej, jednak cały czas patrzyliśmy na siebie wrogo
<Ashley?>
- Dasz mi 5 minut? - zapytałem dziewczyny
- Pewnie, ale za to będziesz mi musiał kupić jeszcze jednego drinka - zaśmiała się, przewróciłem oczami i poszedłem odebrać. Jak miło kolega mi załatwił pracę, szkoda, że nie mógł tak jak to robią normalni ludzie zadzwonić o normalnej porze,nigdy nie miał wyczucia czasu, gdy wracałam do stolika, mignęła mi się znajoma twarz brata Ashley, tylko mi nie mówcie, że nawet tu ją znalazł i chce ją wyciągnąć, bo nie będzie miał tak łatwo. Wróciłem do stolika i niemalże zamarłem... Co do cholery robi tutaj moja siostra! I to jeszcze w towarzystwie tego przeszczepa (huehue musiałam
- Nick może usiądziesz - zaczęła Ashley
- Co Ty robisz tutaj z moją siostrą?! - warknąłem w jego stronę
- Mogę zapytać o to samo! - warknął na mnie
- Możecie się nie zachowywać jak dzieci - wtrąciła Tai
- Siadajcie, a nie robicie sceny - dodała Ashley, usiadłem obok niej, jednak cały czas patrzyliśmy na siebie wrogo
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
Zajebiście...jeszcze tego brakowało, żeby była tu Ashley...i na dodatek z Nim! Nie miałem najmniejszej ochoty tam podchodzić, ale Tai chciała...nie będę robił z siebie buraka.
- Niech zgadnę...jesteś z moim bratem?- Zapytała z uśmiechem.
Ashley pokiwała głową omijając moje spojrzenie.
- A gdzie on jest? Czemu zostawił Cię tu samą?- Wtrąciłem.
- Poszedł do baru po napoje. Zostałam, żeby nikt nie zajął nam miejsca- Ashley odpowiedziała mi obojętnym tonem.
- Yyyy...dobra...to może...yyy- Tai chciała przerwać tę chłodną relację między nami i zarazem temat rozmowy.
- Chodź Tai, poszukamy nowego miejsca.
<Tai?>
- Niech zgadnę...jesteś z moim bratem?- Zapytała z uśmiechem.
Ashley pokiwała głową omijając moje spojrzenie.
- A gdzie on jest? Czemu zostawił Cię tu samą?- Wtrąciłem.
- Poszedł do baru po napoje. Zostałam, żeby nikt nie zajął nam miejsca- Ashley odpowiedziała mi obojętnym tonem.
- Yyyy...dobra...to może...yyy- Tai chciała przerwać tę chłodną relację między nami i zarazem temat rozmowy.
- Chodź Tai, poszukamy nowego miejsca.
<Tai?>
Od Taigi CD Dante
- Niezbyt umiem - powiedziałam z bladym uśmiechem, praktycznie rzadko kiedy tańczyłam, i niezbyt mi to wychodziło
- Na pewno świetnie Ci to wychodzi - złapał mnie za rękę wyciągając na środek parkietu, nie było źle tylko co jakiś czas go nadepnęłam
- Przepraszam, że Cię podeptałam - powiedziałam, gdy skończyli grać
- To nic - zaśmiał się, nagle przy jednym ze stolików zauważyłam Ashley
- Patrz Ashley, może jest z moim bratem - pociągnęłam go w tamtą stronę
- Może jednak pójdziemy do naszego stolika? - zaczął chłopak, gdy byliśmy coraz bliżej
- Jest już zajęty - zauważyłem, staliśmy już obok stolika - Hej - uśmiechnęłam się do dziewczyny
- Cześć - odpowiedziała najwyraźniej zaskoczona
- Jesteś sama? - zapytałam
- Nie - pokiwała głową z uśmiechem
(Dante?)
- Na pewno świetnie Ci to wychodzi - złapał mnie za rękę wyciągając na środek parkietu, nie było źle tylko co jakiś czas go nadepnęłam
- Przepraszam, że Cię podeptałam - powiedziałam, gdy skończyli grać
- To nic - zaśmiał się, nagle przy jednym ze stolików zauważyłam Ashley
- Patrz Ashley, może jest z moim bratem - pociągnęłam go w tamtą stronę
- Może jednak pójdziemy do naszego stolika? - zaczął chłopak, gdy byliśmy coraz bliżej
- Jest już zajęty - zauważyłem, staliśmy już obok stolika - Hej - uśmiechnęłam się do dziewczyny
- Cześć - odpowiedziała najwyraźniej zaskoczona
- Jesteś sama? - zapytałam
- Nie - pokiwała głową z uśmiechem
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
- Nie wiem jak Tobie, ale mnie się tu dobrze stoi...
Chłopak uśmiechnął się łobuzersko.
- Chcesz być stratowana...?
- Nie.
- No to chodź....
Wzięłam moją szklankę, tym samym musiałam przybliżyć się do Nick'a.
- Rozumiem, że teraz dopiero możemy iść- Chłopak się zaśmiał, a ja znów uderzyłam go w ramię- Spokojnie, tylko żartowałem.
- Wiem- Odparłam tym samym uwalniając się z jego objęcia, po czym ruszyłam do wolnego stolika.
<Nick?>
Chłopak uśmiechnął się łobuzersko.
- Chcesz być stratowana...?
- Nie.
- No to chodź....
Wzięłam moją szklankę, tym samym musiałam przybliżyć się do Nick'a.
- Rozumiem, że teraz dopiero możemy iść- Chłopak się zaśmiał, a ja znów uderzyłam go w ramię- Spokojnie, tylko żartowałem.
- Wiem- Odparłam tym samym uwalniając się z jego objęcia, po czym ruszyłam do wolnego stolika.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Jakoś nie lubiłem tych wszystkich spojrzeń w stronę Ashley, na każde
takie spojrzenie odpowiadałem najgroźniej jak tylko umiałem, niektórzy
widząc to albo zaczynali patrzeć gdzieś indziej, albo po prostu znaleźli
sobie inną.
- Co chcesz do picia? - zapytałem przy barze
- Może jakiegoś drinka - stwierdziła
- Możesz pić alkohol? - zapytałem z uśmieszkiem
- Mam 18 lat - zrobiła naburmuszoną minkę
- Okej - zamówiłem cole i drinka - Tylko niech ten drink będzie słaby - wyszeptałem do barmana tak, aby dziewczyna nie słyszała
- Da się zrobić - uśmiechnął się do mnie mężczyzna, po czym podał nam nasze zamówienie, podałem szklankę dziewczynie
- Jakiś słaby - powiedziała upijając łyka
- Tak to jest jak się pije co weekend - zaśmiałem się, za co ponownie zostałem uderzony w ramię, ze śmiechem objąłem ją w pasie - Dobra idziemy gdzieś się usiąść bo tutaj nas stratują
<Ashley?>
- Co chcesz do picia? - zapytałem przy barze
- Może jakiegoś drinka - stwierdziła
- Możesz pić alkohol? - zapytałem z uśmieszkiem
- Mam 18 lat - zrobiła naburmuszoną minkę
- Okej - zamówiłem cole i drinka - Tylko niech ten drink będzie słaby - wyszeptałem do barmana tak, aby dziewczyna nie słyszała
- Da się zrobić - uśmiechnął się do mnie mężczyzna, po czym podał nam nasze zamówienie, podałem szklankę dziewczynie
- Jakiś słaby - powiedziała upijając łyka
- Tak to jest jak się pije co weekend - zaśmiałem się, za co ponownie zostałem uderzony w ramię, ze śmiechem objąłem ją w pasie - Dobra idziemy gdzieś się usiąść bo tutaj nas stratują
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
- Tutejsza kapela, w mieście są dość znani. Jak są jakieś imprezy typu osiemnastki czy bale w szkole, to bardzo często są zapraszani.
- Aha.
Po kilku minutach zrobiło się już pełno ludzi i chłopaki z kapeli zaczęli grać.
- I jak?- Spytałem po pierwszym kawałku.
- Fajnie grają...
- Poczekaj na następne- Uśmiechnąłem się do niej.
Na początku siedzieliśmy, po to żeby dokończyć nasze napoje, kilka razy przypałętał się ten kelnerzyna z drinkami od tego samego kolesia co na początku, odesłałem go za każdym razem. Biedny chłopak...
Po kilku kolejnych próbach poszedłem do tamtego kolesia od drinków i powiedziałem mi kilka ładnych słów. Szybko opuścił z kolegami klub. Uff...
Wróciłem do Tai i oparłem się o stół.
- Idziesz potańczyć?
<Taiga?>
- Aha.
Po kilku minutach zrobiło się już pełno ludzi i chłopaki z kapeli zaczęli grać.
- I jak?- Spytałem po pierwszym kawałku.
- Fajnie grają...
- Poczekaj na następne- Uśmiechnąłem się do niej.
Na początku siedzieliśmy, po to żeby dokończyć nasze napoje, kilka razy przypałętał się ten kelnerzyna z drinkami od tego samego kolesia co na początku, odesłałem go za każdym razem. Biedny chłopak...
Po kilku kolejnych próbach poszedłem do tamtego kolesia od drinków i powiedziałem mi kilka ładnych słów. Szybko opuścił z kolegami klub. Uff...
Wróciłem do Tai i oparłem się o stół.
- Idziesz potańczyć?
<Taiga?>
Od Taigi CD Dante
Klub był świetny, już dawno nie byłam w takim miejscu.
- Tak, jest świetnie - uśmiechnęłam się
- To fajnie, chcesz coś do picia? - zapytał nagle
- Cola mi starczy - powiedziałam z uśmiechem
- Okej to zaraz przyjdę - Dante wstał i poszedł do baru, rozglądałam się dookoła wszystko było nowe, żadnej z tych twarzy nawet nie kojarzyłam, może kilka osób z mojej szkoły, ale to wszystko. Nagle obok mnie stanął chyba kelner, a może barman
- Tamten pan przysyła pani drinka - wskazał na jakiegoś ciemnowłosego chłopaka, który siedział kilka metrów dalej
- Może mu to pan odesłać - odpowiedziałam bez żadnych emocji, po chwili przyszedł Dante z colą i z czymś dla siebie, jednak nie wiedziałam co to było.
- Zamawiałaś coś? - zapytał
- Nie, jakaś pomyłka - wzruszyłam ramionami - Kto dzisiaj gra? - zapytałam
(Dante?)
- Tak, jest świetnie - uśmiechnęłam się
- To fajnie, chcesz coś do picia? - zapytał nagle
- Cola mi starczy - powiedziałam z uśmiechem
- Okej to zaraz przyjdę - Dante wstał i poszedł do baru, rozglądałam się dookoła wszystko było nowe, żadnej z tych twarzy nawet nie kojarzyłam, może kilka osób z mojej szkoły, ale to wszystko. Nagle obok mnie stanął chyba kelner, a może barman
- Tamten pan przysyła pani drinka - wskazał na jakiegoś ciemnowłosego chłopaka, który siedział kilka metrów dalej
- Może mu to pan odesłać - odpowiedziałam bez żadnych emocji, po chwili przyszedł Dante z colą i z czymś dla siebie, jednak nie wiedziałam co to było.
- Zamawiałaś coś? - zapytał
- Nie, jakaś pomyłka - wzruszyłam ramionami - Kto dzisiaj gra? - zapytałam
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
Weszliśmy do środka, plątało się już tam dużo ludzi. Klub był prawie cały wypełniony. Cholernie dużo facetów i dziewczyn. Szczerze nie martwili mnie gapiący się na moje nogi i biust faceci, mimo że miałam krótkie spodenki i dość luźną koszulkę z dekoltem. Bardziej jednak martwiłam się dziewczynami gapiącymi się na Nick'a...czyżbym była zazdrosna? Możliwe...
Poszliśmy najpierw do baru żeby od razu coś zamówić i potem się nie pchać i tak będziemy ale trudno XD
<Nick? Przepraszam, że tak mało, ale czekam na twoją wenę ^^
Wiem, jestem okropna:P>
Poszliśmy najpierw do baru żeby od razu coś zamówić i potem się nie pchać i tak będziemy ale trudno XD
<Nick? Przepraszam, że tak mało, ale czekam na twoją wenę ^^
Wiem, jestem okropna:P>
Od Nick'a CD Ashley
Wziąłem kilka rzeczy i znalazłem się w salonie, trochę dziwne było to,
że w kuchni stały dwa kubki i nie było Tai, a poza tym czułem zapach
kogoś, tylko teraz na szybko nie mogłem sobie przypomnieć kogo, no
trudno, może znalazła sobie nową koleżankę.
- Dobra możemy iść - powiedziałem, dziewczyna kiwnęła głową i wyszła z domu, a ja go zamknąłem. Jak zawsze pomogłem jej założyć kask i ruszyliśmy w wyznaczone miejsce, zaparkowałem na parkingu i razem z dziewczyną ruszyliśmy w stronę wejścia
- Tak w ogóle kto dzisiaj gra? - zapytałem zanim zdążyliśmy wejść
- Jakaś kapela, która gra w okolicy - uśmiechnęła się - Ale dobrze im idzie
- No dobrze, zdaje się na Ciebie - zaśmiałem się otwierając jej drzwi
<Ashley?>
- Dobra możemy iść - powiedziałem, dziewczyna kiwnęła głową i wyszła z domu, a ja go zamknąłem. Jak zawsze pomogłem jej założyć kask i ruszyliśmy w wyznaczone miejsce, zaparkowałem na parkingu i razem z dziewczyną ruszyliśmy w stronę wejścia
- Tak w ogóle kto dzisiaj gra? - zapytałem zanim zdążyliśmy wejść
- Jakaś kapela, która gra w okolicy - uśmiechnęła się - Ale dobrze im idzie
- No dobrze, zdaje się na Ciebie - zaśmiałem się otwierając jej drzwi
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
Po chwili byliśmy pod klubem, kręciło się już tam sporo ludzi, mimo, że byliśmy sporo przed czasem.
- Nie jesteśmy za późno?- Spytała.
- No właśnie nie, jesteśmy jeszcze przed czasem.
- A, ok...
- Ale możemy już wejść, zajmie się jakieś miejsca puki są jeszcze wolne- Zaśmiałem się cicho.
Weszliśmy do środka, widziałem wzrok niektórych facetów, który zawieszał się na Tai. Bez chwili zastanowienia posyłałem im chłodne spojrzenia. Jednak nie na wszystkich to działało.
"Dobra, nie rozumieją tak to zrobię inaczej..."pomyślałem, łapiąc Tai za rękę i znów posyłając ostrzegawcze spojrzenia. Większość odpuściła.
Po chwili znaleźliśmy idealne miejsca, nie daleko od baru, dobry widok na scenę i parkiet. Wokół siedziało już kilka ogarniętych grupek znajomych.
- I jak? Podoba się na pierwszy rzut oka?- Spytałem.
<Taiga?>
- Nie jesteśmy za późno?- Spytała.
- No właśnie nie, jesteśmy jeszcze przed czasem.
- A, ok...
- Ale możemy już wejść, zajmie się jakieś miejsca puki są jeszcze wolne- Zaśmiałem się cicho.
Weszliśmy do środka, widziałem wzrok niektórych facetów, który zawieszał się na Tai. Bez chwili zastanowienia posyłałem im chłodne spojrzenia. Jednak nie na wszystkich to działało.
"Dobra, nie rozumieją tak to zrobię inaczej..."pomyślałem, łapiąc Tai za rękę i znów posyłając ostrzegawcze spojrzenia. Większość odpuściła.
Po chwili znaleźliśmy idealne miejsca, nie daleko od baru, dobry widok na scenę i parkiet. Wokół siedziało już kilka ogarniętych grupek znajomych.
- I jak? Podoba się na pierwszy rzut oka?- Spytałem.
<Taiga?>
Od Taigi CD Dante
- To pójdę się tylko przebrać - powiedziałam z uśmiechem, zeskakując z
krzesła i idąc do swojego pokoju. Po kilku minutach wyszłam z łazienki
(tak teleportacja
),
miałam na sobie czarną sukienkę i rozpuszczone włosy, nie malowałam się
zbytnio bo po co. - Możemy iść - powiedziałam, zabierając do torebki
portfel.
- Okej - powiedział z uśmiechem wychodząc z domu, wyszłam za nim i zamknęłam drzwi na klucz, chowając go do torebki
- Daleko jest ten klub? - zapytałam, gdy ruszyliśmy w drogę
- Kilka minut i jesteśmy
- Równie dobrze mogliśmy zamówić taksówkę - zauważyłam
- No niby tak, ale lepiej się przejść - powiedział z uśmiechem
- No możesz mieć trochę racji
(Dante?)
- Okej - powiedział z uśmiechem wychodząc z domu, wyszłam za nim i zamknęłam drzwi na klucz, chowając go do torebki
- Daleko jest ten klub? - zapytałam, gdy ruszyliśmy w drogę
- Kilka minut i jesteśmy
- Równie dobrze mogliśmy zamówić taksówkę - zauważyłam
- No niby tak, ale lepiej się przejść - powiedział z uśmiechem
- No możesz mieć trochę racji
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
- Dziękuję.
- Nie ma za co- Chłopak się uśmiechnął.
- To co teraz robimy?- Spytałam.
- A która godzina?
- 19:15
- Już? Jak ten czas szybko płynie...Chodźmy już do mnie.
Ruszyliśmy w stronę domu Nick'a i Tai. Byliśmy tam dość szybko.
- Muszę zabrać parę rzeczy i możemy jechać. Daj misia, posadzę go tutaj.
Nick zabrał ode mnie pluszaka i posadził na krześle w kuchni.
- Tutaj będzie szczęśliwy- Powiedział Nick z uśmiechem.
- Jak każdy facet w kuchni, co?
Chłopak się zaśmiał, po czym poszedł do swojego pokoju.
<Nick?^^>
- Nie ma za co- Chłopak się uśmiechnął.
- To co teraz robimy?- Spytałam.
- A która godzina?
- 19:15
- Już? Jak ten czas szybko płynie...Chodźmy już do mnie.
Ruszyliśmy w stronę domu Nick'a i Tai. Byliśmy tam dość szybko.
- Muszę zabrać parę rzeczy i możemy jechać. Daj misia, posadzę go tutaj.
Nick zabrał ode mnie pluszaka i posadził na krześle w kuchni.
- Tutaj będzie szczęśliwy- Powiedział Nick z uśmiechem.
- Jak każdy facet w kuchni, co?
Chłopak się zaśmiał, po czym poszedł do swojego pokoju.
<Nick?^^>
Od Nick'a CD Ashley
- Teraz leń, a wieczorem byśmy narzekała, że Cię nogi bolą - zaśmiałem się
- Możliwe - uśmiechnęła się
- Jesteś niemożliwa - zaśmiałem się
- Cicho - zaczęła się śmiać
- Mam pomysł - powiedziałem nagle - Skoro to otwarcia mamy jeszcze jakieś dwie godziny, to chodźmy do wesołego miasteczka - wyszczerzyłem się
- Serio? - wybuchnęła śmiechem - Chcesz iść do wesołego miasteczka?
- No pewnie
- Dobra, możemy iść - zgodziła się, wstając z ławki. Zrobiłem to samo i razem ruszyliśmy w stronę wesołego miasteczka. Poszliśmy na jedną karuzele, dużo krzyku, ale nie było to coś nadzwyczajnego
- Chcesz misia? - zapytałem nagle
- Co? - zapytała zaskoczona, złapałem ją za rękę i pociągnąłem do jednego ze stoisk, gdzie gdy się trafi w środek dostaje się nagrodę. Kupiłem piłeczkę, wycelowałem i rzuciłem w sam środek, mężczyzna oczywiście pogratulował mi celności i dał wielkiego pluszowego misia
- Proszę - przekazałem nagrodę dziewczynie
- Żartujesz sobie ze mnie? - zaśmiała się - Co ja z nim zrobię
- Postawisz na krześle - uśmiechnąłem się
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
To smutne, że nie należała do watahy. Tam wszyscy jesteśmy razem i boimy się tego kim jesteśmy...
- Nie przejmuj się, dużo jest takich jak my, którzy żyją samotnie.
- Ale nie wbrew swojej woli...
- No tak...przepraszam.
- Spoko, nic się nie stało.
- Słuchaj może pójdziemy się rozerwać, znam zajebisty klub w mieście. Mnie się przyda kontakt z innymi, a ty też się rozerwiesz w nowym miejscu. Co ty na to?
- Może być fajnie.
- No to super.
<Tai? Sorry, że tak krótko :(>
- Nie przejmuj się, dużo jest takich jak my, którzy żyją samotnie.
- Ale nie wbrew swojej woli...
- No tak...przepraszam.
- Spoko, nic się nie stało.
- Słuchaj może pójdziemy się rozerwać, znam zajebisty klub w mieście. Mnie się przyda kontakt z innymi, a ty też się rozerwiesz w nowym miejscu. Co ty na to?
- Może być fajnie.
- No to super.
<Tai? Sorry, że tak krótko :(>
Od Taigi CD Dante
Słuchałam go z zafascynowaniem, nigdy nie znałam nikogo kto by przez rok wytrzymał samotnie w zupełnej dziczy bez nikogo obok
- Jak dałeś radę? - zapytałam
- Kulę wystarczyło wyciągnąć i przemyć ranę, później... - zaczął, ale mu przerwałam
- Chodzi mi o to jak dałeś radę tak całkiem sam, bez nikogo z kim można byłoby chociaż pogadać - wytłumaczyłam
- Byłem na to przygotowany - wzruszył ramionami
- Nie można się przygotować do samotności - powiedziałam nieco smutnie - Trochę Ci współczuje
- To nic takiego - machnął ręką - Przeżyłem to najważniejsze, zresztą to normalne
- Wiesz, nie znam tradycji, więc dla mnie niektóre rzeczy nie są zbyt normalne - uśmiechnęłam się lekko
- Nie żyłaś wcześniej w watasze? - zapytał zaskoczony
- Nie - przyznałam - Tak jakoś wyszło
(Dante?)
- Jak dałeś radę? - zapytałam
- Kulę wystarczyło wyciągnąć i przemyć ranę, później... - zaczął, ale mu przerwałam
- Chodzi mi o to jak dałeś radę tak całkiem sam, bez nikogo z kim można byłoby chociaż pogadać - wytłumaczyłam
- Byłem na to przygotowany - wzruszył ramionami
- Nie można się przygotować do samotności - powiedziałam nieco smutnie - Trochę Ci współczuje
- To nic takiego - machnął ręką - Przeżyłem to najważniejsze, zresztą to normalne
- Wiesz, nie znam tradycji, więc dla mnie niektóre rzeczy nie są zbyt normalne - uśmiechnęłam się lekko
- Nie żyłaś wcześniej w watasze? - zapytał zaskoczony
- Nie - przyznałam - Tak jakoś wyszło
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
- Nie mów, że się boisz- zaśmiałam się.
- Ciebie? Nie.
- A może powinieneś?
- Nie...
Uśmiechnęłam się do niego, po czym wstałam z ławki.
- Dopiero usiadłem...
Nic się nie odezwałam, tylko się przeciągnęłam i z powrotem usiadłam na ławce bokiem do poarcia, a przodem do Nick'a.
- Wiesz, że mogłaś to zrobić siedząc...?
- Wiem, ale tak było wygodniej- Zaśmiałam się.
Nick pokręcił tylko głową z uśmiechem na twarzy.
- Zastanowiłaś się już?
- Nad czym?
- Czy jedziemy, czy idziemy?
- Hmm...nie wiem...
- Eh, te kobiety...jesteście takie niezdecydowane...
- To sam zadecyduj.
- Okey.
- I jak?
- Gdzie ten klub?
- Na drugim końcu miasta- Uśmiechnęłam się.
- To pojedziemy.
<Nick?^^>
- Ciebie? Nie.
- A może powinieneś?
- Nie...
Uśmiechnęłam się do niego, po czym wstałam z ławki.
- Dopiero usiadłem...
Nic się nie odezwałam, tylko się przeciągnęłam i z powrotem usiadłam na ławce bokiem do poarcia, a przodem do Nick'a.
- Wiesz, że mogłaś to zrobić siedząc...?
- Wiem, ale tak było wygodniej- Zaśmiałam się.
Nick pokręcił tylko głową z uśmiechem na twarzy.
- Zastanowiłaś się już?
- Nad czym?
- Czy jedziemy, czy idziemy?
- Hmm...nie wiem...
- Eh, te kobiety...jesteście takie niezdecydowane...
- To sam zadecyduj.
- Okey.
- I jak?
- Gdzie ten klub?
- Na drugim końcu miasta- Uśmiechnęłam się.
- To pojedziemy.
<Nick?^^>
Od Nick'a CD Ashley
Uśmiechnąłem się łobuzersko
- Wiesz, że jak dorwie mnie Twój brat, nie mówiąc już o Twoim ojcu to są duże szanse, że będę martwy - powiedziałem kończąc swojego loda - No ale, kto nie ryzykuje ten nie zyskuje -zaśmiałem się
- Czyli idziemy?
- Pewnie - powiedziałem z uśmiechem - O której jest ten koncert?
- O 20 - odpowiedziała dziewczyna
- To skoczymy jeszcze do mnie, wezmę kilka rzeczy i jak chcesz możemy jechać, albo się przejść, decyzja należy do Ciebie - mrugnąłem do niej
- Pomyśle nad tym - uśmiechnęła się
- Dobrze buntowniczko - zaśmiałem się cicho
- Ej! Nie śmiej się ze mnie - uderzyła mnie lekko w ramię
- No dobrze, dobrze tylko nie bij - podniosłem ręce w geście obrony
<Ashley?>
- Wiesz, że jak dorwie mnie Twój brat, nie mówiąc już o Twoim ojcu to są duże szanse, że będę martwy - powiedziałem kończąc swojego loda - No ale, kto nie ryzykuje ten nie zyskuje -zaśmiałem się
- Czyli idziemy?
- Pewnie - powiedziałem z uśmiechem - O której jest ten koncert?
- O 20 - odpowiedziała dziewczyna
- To skoczymy jeszcze do mnie, wezmę kilka rzeczy i jak chcesz możemy jechać, albo się przejść, decyzja należy do Ciebie - mrugnąłem do niej
- Pomyśle nad tym - uśmiechnęła się
- Dobrze buntowniczko - zaśmiałem się cicho
- Ej! Nie śmiej się ze mnie - uderzyła mnie lekko w ramię
- No dobrze, dobrze tylko nie bij - podniosłem ręce w geście obrony
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
- Spoko.
- No to dajesz- Dziewczyna się uśmiechnęła, po czym wzięła łyka herbaty.
- Dzicz, tylko ja i las...czasami trener. Rok bez dostępu do cywilizacji, tak wygląda trening w watahach syna przywódcy. Czasami trwa dłużej, to zależy od umiejętności i takie tam.
- No mów dalej.
- Codziennie trening siłowy, polowania, ćwiczenia silnej woli, ćwiczenia spokoju i opanowania, te szły mi najgorzej- zaśmiałem się- i to wszystko w wilczej postaci.
- A ludzie?
- Las był dość daleko od miast i jakiejkolwiek cywilizacji, a jak ktoś się zjawił, to trzeba się było schować, no ewentualnie odgonić...to szło bardzo szybko...
- Nikt Cię nie widział?
- Jedna osoba, ale byłem na czterech, jak taki zwyczajny wilk.
- Tylko, że zwyczajne wilki są o wiele mniejsze...
- Tak, dlatego się skapnął, że jest coś ze mną nie tak. Dostałem od razu kulkę w ramię. Śrutówka...mało szkód, dożo hałasu...
<Taiga?>
- No to dajesz- Dziewczyna się uśmiechnęła, po czym wzięła łyka herbaty.
- Dzicz, tylko ja i las...czasami trener. Rok bez dostępu do cywilizacji, tak wygląda trening w watahach syna przywódcy. Czasami trwa dłużej, to zależy od umiejętności i takie tam.
- No mów dalej.
- Codziennie trening siłowy, polowania, ćwiczenia silnej woli, ćwiczenia spokoju i opanowania, te szły mi najgorzej- zaśmiałem się- i to wszystko w wilczej postaci.
- A ludzie?
- Las był dość daleko od miast i jakiejkolwiek cywilizacji, a jak ktoś się zjawił, to trzeba się było schować, no ewentualnie odgonić...to szło bardzo szybko...
- Nikt Cię nie widział?
- Jedna osoba, ale byłem na czterech, jak taki zwyczajny wilk.
- Tylko, że zwyczajne wilki są o wiele mniejsze...
- Tak, dlatego się skapnął, że jest coś ze mną nie tak. Dostałem od razu kulkę w ramię. Śrutówka...mało szkód, dożo hałasu...
<Taiga?>
Od Taigi CD Dante
- Więc? - nie odpuszczałam, trochę się obawiałam, że mój braciszek
zrobił coś głupiego, niestety ale to mu się często zdarza, chce dobrze, a
wychodzi jak wychodzi
- Nic ważnego, po prostu się już poznaliśmy
- Jak zrobił coś głupiego to się nie przejmuj, czasem po prostu chce obronić każdego, nawet jeśli to w ogóle nie jest potrzebne - wzięłam do ust ciastko z kawałkami czekolady
- Warto wiedzieć - powiedział jakby do siebie, skoro on nie chce gadać to może Nick zdradzi mi tą tajemnice
- Ashley wspominała, że Cię nie ma w domu - przypomniałam sobie nagle
- Ale już jestem - powiedział z uśmiechem
- Opowiesz coś? - zapytałam z lekkim uśmiechem
(Dante?)
- Nic ważnego, po prostu się już poznaliśmy
- Jak zrobił coś głupiego to się nie przejmuj, czasem po prostu chce obronić każdego, nawet jeśli to w ogóle nie jest potrzebne - wzięłam do ust ciastko z kawałkami czekolady
- Warto wiedzieć - powiedział jakby do siebie, skoro on nie chce gadać to może Nick zdradzi mi tą tajemnice
- Ashley wspominała, że Cię nie ma w domu - przypomniałam sobie nagle
- Ale już jestem - powiedział z uśmiechem
- Opowiesz coś? - zapytałam z lekkim uśmiechem
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
Stanęłam przed nim.
- Może i mam...ale kogo to obchodzi...
Nick się uśmiechnął.
- Niegrzeczna dziewczynka...nie słucha się tatusia...
- Kiedyś w końcu trzeba się uwolnić.
Odwróciłam się do niego plecami i zaczęłam iść w stronę lodziarni.
- Idziesz?- Rzuciłam do Niego przez ramię.
Po chwili chłopak mnie dogonił. W lodziarni byliśmy po 10 minutach biegu przez las i spacerku przez kawałek miasta.
Kupiliśmy lody i udaliśmy się na spacer po parku.
- To co robimy?- spytał Nick.
- Hmm...poczekaj...znam fajny klub, dzisiaj wieczorem jest akurat koncert. Co ty na to?- Spytałam siadając na ławce.
<Nick? Co ty na to?>
- Może i mam...ale kogo to obchodzi...
Nick się uśmiechnął.
- Niegrzeczna dziewczynka...nie słucha się tatusia...
- Kiedyś w końcu trzeba się uwolnić.
Odwróciłam się do niego plecami i zaczęłam iść w stronę lodziarni.
- Idziesz?- Rzuciłam do Niego przez ramię.
Po chwili chłopak mnie dogonił. W lodziarni byliśmy po 10 minutach biegu przez las i spacerku przez kawałek miasta.
Kupiliśmy lody i udaliśmy się na spacer po parku.
- To co robimy?- spytał Nick.
- Hmm...poczekaj...znam fajny klub, dzisiaj wieczorem jest akurat koncert. Co ty na to?- Spytałam siadając na ławce.
<Nick? Co ty na to?>
Od Ashley CD Nick
Czy tylko ja jako brat jestem inny, czy ten mnie po prostu nie cierpi? Tak zapewne to drugie
- Pierwsze wrażenie raczej zrobiłem dobre - uśmiechnąłem się do niej
- Nawet mi nic nie mów - westchnęła
- Cieszmy się, że nie wie gdzie mieszkam, możemy spokojnie u mnie siedzieć - zaśmiałem się
- To Ty nie wiesz... - mruknęła do siebie
- O czym? - zdziwiłem się
- O tym, że nie daleko robią świetne lody włoskie, idziemy? - zapytała z uśmiechem, coś mi tu nie pasowało, ale odrzuciłem od siebie to uczucie
- Możemy iść, ale Ty prowadzisz - uśmiechnąłem się
- To nie daleko, kilka minut i będziemy na miejscu
- Na serio masz tylko dwie godziny? - zapytałem po drodze
<Ashley?>
- Pierwsze wrażenie raczej zrobiłem dobre - uśmiechnąłem się do niej
- Nawet mi nic nie mów - westchnęła
- Cieszmy się, że nie wie gdzie mieszkam, możemy spokojnie u mnie siedzieć - zaśmiałem się
- To Ty nie wiesz... - mruknęła do siebie
- O czym? - zdziwiłem się
- O tym, że nie daleko robią świetne lody włoskie, idziemy? - zapytała z uśmiechem, coś mi tu nie pasowało, ale odrzuciłem od siebie to uczucie
- Możemy iść, ale Ty prowadzisz - uśmiechnąłem się
- To nie daleko, kilka minut i będziemy na miejscu
- Na serio masz tylko dwie godziny? - zapytałem po drodze
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
Sięgnąłem po ciastko z talerza.
- Dzięki. Tak, poznaliśmy się...
- Coś nie tak?
- Nie nic, nie przejmuj się.
Nie chciałem jej denerwować tym, że biłem się z jej bratem i to jeszcze w postaci wilka...Była miła, a poza tym była znajomą Ashley...
- Czym mam się nie przejmować?- Dziewczyna dopytywała.
- Już mówiłem, niczym.
Nadal patrzyła na mnie zaniepokojonym wzrokiem. Nie chciałem aby się dowiedziała o tej całej sytuacji...to by poza tym trochę źle wyglądało. Najpierw biłem się z jej bratem, a potem idę do Niej na herbatkę...słabo...
- Coś jednak Ci nie wierzę...
O cholera, zapomniałem, że tacy jak my nie możemy się okłamywać...drugi to i tak wyczuje...
<Taiga?>
- Dzięki. Tak, poznaliśmy się...
- Coś nie tak?
- Nie nic, nie przejmuj się.
Nie chciałem jej denerwować tym, że biłem się z jej bratem i to jeszcze w postaci wilka...Była miła, a poza tym była znajomą Ashley...
- Czym mam się nie przejmować?- Dziewczyna dopytywała.
- Już mówiłem, niczym.
Nadal patrzyła na mnie zaniepokojonym wzrokiem. Nie chciałem aby się dowiedziała o tej całej sytuacji...to by poza tym trochę źle wyglądało. Najpierw biłem się z jej bratem, a potem idę do Niej na herbatkę...słabo...
- Coś jednak Ci nie wierzę...
O cholera, zapomniałem, że tacy jak my nie możemy się okłamywać...drugi to i tak wyczuje...
<Taiga?>
Od Taigi CD Dante
Zrobiłam herbatę stawiając dwa kubki na stół, usiadłam obok niego na krześle i wzięłam łyka gorącego napoju
- Tak - kiwnęłam głową - Mam starszego brata, jest w Twoim wieku, a Ty?
- Mam siostrę, Ashley też chodzi do liceum - odpowiedział popijając herbatę
- Znamy się - uśmiechnęłam się - Pierwszego dnia walnęła mnie drzwiami - oboje się zaśmialiśmy - To jak Ashley jest Twoją siostrą to może będziesz znać mojego brata, Nick'a
- Taki wyższy, ciemne włosy? - zapytał
- Czyli już się poznaliście, chcesz ciastko? - zapytałam
(Dante?)
- Tak - kiwnęłam głową - Mam starszego brata, jest w Twoim wieku, a Ty?
- Mam siostrę, Ashley też chodzi do liceum - odpowiedział popijając herbatę
- Znamy się - uśmiechnęłam się - Pierwszego dnia walnęła mnie drzwiami - oboje się zaśmialiśmy - To jak Ashley jest Twoją siostrą to może będziesz znać mojego brata, Nick'a
- Taki wyższy, ciemne włosy? - zapytał
- Czyli już się poznaliście, chcesz ciastko? - zapytałam
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
Usłyszałam dzwonek do drzwi, jednak nie zdążyłam dobiec, mój ojciec mnie wyprzedził. Cholera...
- To ty jesteś Nick?- Spytał twardym głosem.
- Tak.
Widziałam ze schodów jak ojciec ogląda go od góry do dołu wzrokiem.
- To Ashley dała Ci adres?
- Tak.
Nick odpowiadał krótko na pytania ojca, w sumie mu się nie dziwię...Gdy dobiegłam do drzwi przecisnęłam się szybko obok ojca i stanęłam obok Nick'a.
- My idziemy, już Cię wcześniej uprzedzałam.
- Tak, wiem...- Spokojnie można było wyczuć niezadowolenie mojego ojca w jego wypowiedziach.
- Tato!
"O nie tylko nie Dante..."- pomyślałam.
- Co jest Dante?
- Do której młoda ma czas?
- Hmm...nie zastanawiałem się nad tym...
- Tato...- próbowałam coś powiedzieć.
- Do 18- Dante zaczął się śmiać.
- Ale jest 16...
- No to do 17!- Dante krzyknął ze schodów.
Zawarczałam na niego od razu, po czym nie czekając na reakcję ojca złapałam Nick'a za rękę i ruszyłam w stronę drogi.
<Nick?>
- To ty jesteś Nick?- Spytał twardym głosem.
- Tak.
Widziałam ze schodów jak ojciec ogląda go od góry do dołu wzrokiem.
- To Ashley dała Ci adres?
- Tak.
Nick odpowiadał krótko na pytania ojca, w sumie mu się nie dziwię...Gdy dobiegłam do drzwi przecisnęłam się szybko obok ojca i stanęłam obok Nick'a.
- My idziemy, już Cię wcześniej uprzedzałam.
- Tak, wiem...- Spokojnie można było wyczuć niezadowolenie mojego ojca w jego wypowiedziach.
- Tato!
"O nie tylko nie Dante..."- pomyślałam.
- Co jest Dante?
- Do której młoda ma czas?
- Hmm...nie zastanawiałem się nad tym...
- Tato...- próbowałam coś powiedzieć.
- Do 18- Dante zaczął się śmiać.
- Ale jest 16...
- No to do 17!- Dante krzyknął ze schodów.
Zawarczałam na niego od razu, po czym nie czekając na reakcję ojca złapałam Nick'a za rękę i ruszyłam w stronę drogi.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Nie chciało mi się szukać Tai, kto wie gdzie się włóczy. Poszedłem od
razu do gabinetu, oczywiście musiałem podpisywać pełno papierków i
wpłacić jakieś pieniądze nie wiadomo za co, a ponoć nauka jest darmowa.
Gdy wyszedłem z budynku, zauważyłem młodą, siedziała na ławce i
najwyraźniej na mnie czekała
- Idziemy? - zapytałem podchodząc do niej
- No w końcu jesteś - powiedziała zadowolona wstając z ławki
- Też się cieszę, że Cię widzę - zaśmiałem się idąc obok niej do domu, gdy weszliśmy do środka, zacząłem się przebierać. Taiga spojrzała na mnie zdziwiona - Idę do Ashley - wyjaśniłem krótko
- Wiesz, że jej ojciec nie lubi chłopaków, zwłaszcza w takim wieku bez partnerki - oparłem się o futrynę drzwi
- A czy ja robię coś złego? - spojrzałem na nią gniewnie
- Nic nie mówiłam - powiedziała i wyszła z pokoju. Wziąłem bluzę w rękę i poszedłem pod wskazany adres, gdy stałem chyba pod właściwym domem, poczułem na sobie czyiś wzrok, odwróciłem się i ujrzałem jak kilka osób mi się dokładnie przygląda. Westchnąłem tylko i wszedłem na posesję, zadzwoniłem dzwonkiem i czekałam, aż ktoś otworzy, miałem jednak nadzieje, że będzie do Ashley
<Ashley?>
- Idziemy? - zapytałem podchodząc do niej
- No w końcu jesteś - powiedziała zadowolona wstając z ławki
- Też się cieszę, że Cię widzę - zaśmiałem się idąc obok niej do domu, gdy weszliśmy do środka, zacząłem się przebierać. Taiga spojrzała na mnie zdziwiona - Idę do Ashley - wyjaśniłem krótko
- Wiesz, że jej ojciec nie lubi chłopaków, zwłaszcza w takim wieku bez partnerki - oparłem się o futrynę drzwi
- A czy ja robię coś złego? - spojrzałem na nią gniewnie
- Nic nie mówiłam - powiedziała i wyszła z pokoju. Wziąłem bluzę w rękę i poszedłem pod wskazany adres, gdy stałem chyba pod właściwym domem, poczułem na sobie czyiś wzrok, odwróciłem się i ujrzałem jak kilka osób mi się dokładnie przygląda. Westchnąłem tylko i wszedłem na posesję, zadzwoniłem dzwonkiem i czekałam, aż ktoś otworzy, miałem jednak nadzieje, że będzie do Ashley
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
Zaśmiałem się cicho.
- Twoja ufność jest zaskakująca...
- Jakbyś miał mi coś zrobić, już dawno byś zrobił.
- Może i masz rację. Ok, czemu nie, herbata w miłym towarzystwie...zawsze spoko.
- No to zapraszam.
Wszedłem do środka, mieszkanko nie było za duże, ale ładne. Wyraźnie czułem znany mi zapach mojej siostry, pewno się skumplowały, ale to nie jedyny zapach...jeszcze zapach Nick'a...co się tu do cholery działo? W sumie to nieważne, dziewczyna była miła i zabawna. Siedziało mi się z Nią dobrze. Dawno nie miałem towarzystwa, a odmiana się przyda.
- Masz rodzeństwo?
<Taiga?>
- Twoja ufność jest zaskakująca...
- Jakbyś miał mi coś zrobić, już dawno byś zrobił.
- Może i masz rację. Ok, czemu nie, herbata w miłym towarzystwie...zawsze spoko.
- No to zapraszam.
Wszedłem do środka, mieszkanko nie było za duże, ale ładne. Wyraźnie czułem znany mi zapach mojej siostry, pewno się skumplowały, ale to nie jedyny zapach...jeszcze zapach Nick'a...co się tu do cholery działo? W sumie to nieważne, dziewczyna była miła i zabawna. Siedziało mi się z Nią dobrze. Dawno nie miałem towarzystwa, a odmiana się przyda.
- Masz rodzeństwo?
<Taiga?>
Od Taigi CD Dante
- No może i masz rację - odpowiedziałam wchodząc do sklepu, przechodziłam
między półkami, biorąc do koszyka najważniejsze rzeczy, jajka, mąkę,
cukier, makaron, ser i takie tam - Od dawna tutaj mieszkasz? -
zapytałam, gdy staliśmy przy kasie
- Od małego - odpowiedział z uśmiechem - A Ciebie co skłoniło, żeby się tutaj przeprowadzić?
- Głównie szkoła - odpowiedziałam zabierając swoje zakupy i wychodząc ze sklepu
- Liceum? - zapytał jakby zaskoczony
- Tak, druga klasa - uśmiechnęłam się lekko - A Ty jeszcze się uczysz?
- Nie - zaśmiał się - U mnie wybiła już 19
- Nie wiem czy to komplement czy też nie, ale nie wyglądasz na tyle - zaśmiałam się lekko
- Szczerze to też nie wiem jak to odebrać - uśmiechnął się
Szliśmy rozmawiając o jakiś bzdetach, kiedy w końcu doszliśmy
- Dzięki za odprowadzenie do domu - powiedziałam wyciągając klucze
- Spoko, miło się rozmawiało
- Zgadzam się - otwarłam mieszkanie - Chcesz wejść na herbatę? Bo na kawę chyba za późno
- Nie boisz się zapraszać obcych do domu? - zapytał z uśmiechem
- Nie jesteś obcy, jesteś Dante
(Dante?)
- Od małego - odpowiedział z uśmiechem - A Ciebie co skłoniło, żeby się tutaj przeprowadzić?
- Głównie szkoła - odpowiedziałam zabierając swoje zakupy i wychodząc ze sklepu
- Liceum? - zapytał jakby zaskoczony
- Tak, druga klasa - uśmiechnęłam się lekko - A Ty jeszcze się uczysz?
- Nie - zaśmiał się - U mnie wybiła już 19
- Nie wiem czy to komplement czy też nie, ale nie wyglądasz na tyle - zaśmiałam się lekko
- Szczerze to też nie wiem jak to odebrać - uśmiechnął się
Szliśmy rozmawiając o jakiś bzdetach, kiedy w końcu doszliśmy
- Dzięki za odprowadzenie do domu - powiedziałam wyciągając klucze
- Spoko, miło się rozmawiało
- Zgadzam się - otwarłam mieszkanie - Chcesz wejść na herbatę? Bo na kawę chyba za późno
- Nie boisz się zapraszać obcych do domu? - zapytał z uśmiechem
- Nie jesteś obcy, jesteś Dante
(Dante?)
Od Ashley CD Nick
- Jasne- Uśmiechnęłam się do niego.
- Ashley...- Dante nie był z tego zadowolony, na ale trudno...
- O której dokładnie?- Spytał wyraźnie zadowolony Nick.
- To zależy od Ciebie kiedy masz czas. Będę czekać w domu.
Podeszłam do niego i napisałam mu na ręce adres gdzie znajduje się dom w którym mieszkałam, na szęście miałam długopis w kieszeni spodni...
- Ok, przyjadę.
- To do zobaczenia później.
Chłopaki wymienili jeszcze spojrzenia między sobą, było czuć chłód między nimi, po czym Nick wszedł do szkoły. Dante spojrzał na mnie wściekły, ale go olałam i ruszyłam do auta brata.
Wiedziałam, że gdy tylko wejdziemy do auta Dante zacznie coś gadać i się nie myliłam.
- Co ty wyprawiasz?
- Możesz przestać. Nie jestem już małą dziewczynką, którą trzeba się opiekować.
- Ojciec nie będzie zadowolony, jak go zobaczy pod domem...
- On czy ty?
Dante nic nie odpowiedział, tylko wypuścił głośno powietrze przez usta, po czym odpalił auto i ruszył w stronę domu.
<Nick?^^>
- Ashley...- Dante nie był z tego zadowolony, na ale trudno...
- O której dokładnie?- Spytał wyraźnie zadowolony Nick.
- To zależy od Ciebie kiedy masz czas. Będę czekać w domu.
Podeszłam do niego i napisałam mu na ręce adres gdzie znajduje się dom w którym mieszkałam, na szęście miałam długopis w kieszeni spodni...
- Ok, przyjadę.
- To do zobaczenia później.
Chłopaki wymienili jeszcze spojrzenia między sobą, było czuć chłód między nimi, po czym Nick wszedł do szkoły. Dante spojrzał na mnie wściekły, ale go olałam i ruszyłam do auta brata.
Wiedziałam, że gdy tylko wejdziemy do auta Dante zacznie coś gadać i się nie myliłam.
- Co ty wyprawiasz?
- Możesz przestać. Nie jestem już małą dziewczynką, którą trzeba się opiekować.
- Ojciec nie będzie zadowolony, jak go zobaczy pod domem...
- On czy ty?
Dante nic nie odpowiedział, tylko wypuścił głośno powietrze przez usta, po czym odpalił auto i ruszył w stronę domu.
<Nick?^^>
Od Nick'a CD Ashley
Gdy dziewczyna odbiegła, wsiadłem na swój motor i pojechałem do
znajomego. Podróż zajęła mi tylko 30 minut. Wiadomo jak to u kumpla,
zamiast zająć się ważnymi sprawami, zaczęliśmy gadać jedząc pizze i
grając na konsoli, no cóż mogłem się tego spodziewać. Siedzieliśmy tak
do rana, więc zostałem u niego na noc. Rano, gdy jeszcze spał, wymknąłem
się i pojechałem do domu. Tai już nie było w domu, pewnie poszła już do
szkoły. Ogarnąłem się i spojrzałem na telefon, zero wiadomości, szkoda
myślałem, że Ashley się jeszcze odezwie. Siedziałem w domu i praktycznie
umierałem, było nudno, cicho, nawet nie było psa, żebym mógł się do
kogoś odezwać. Wziąłem portfel i poszedłem na miasto, tam też nic
ciekawego. W końcu postanowiłem iść do szkoły, lekcje się już pewnie
skończyły. Tak muszę sobie znaleźć pracę. Poza tym z tego co mi wiadomo
miałem podpisać w szkole jakieś papierki, ponieważ Tai jest
niepełnoletnia, można powiedzieć, że jestem jej opiekunem. Pod szkołą
zauważyłem Ashley i tego jej nieszczęsnego brata.
- Hej - powiedziałem do niej z uśmiechem
- Cześć Nick - uśmiechnęła się lekko
- Nawet w szkole ją nachodzisz! - warknął na mnie
- Wyluzuj, przyszedłem podpisać papiery mojej siostry - przewróciłem oczami - Cały świat nie kręci się w okół Ciebie - powiedziałem do niego z uśmieszkiem - Ashley, widziałaś ją gdzieś?
- Z tego co wiem, jest jeszcze w szkole - odpowiedziała
- Dzięki, widzimy się dzisiaj popołudniu? - zapytałem nie zwracając uwagi na jej brata
<Ashley?>
- Hej - powiedziałem do niej z uśmiechem
- Cześć Nick - uśmiechnęła się lekko
- Nawet w szkole ją nachodzisz! - warknął na mnie
- Wyluzuj, przyszedłem podpisać papiery mojej siostry - przewróciłem oczami - Cały świat nie kręci się w okół Ciebie - powiedziałem do niego z uśmieszkiem - Ashley, widziałaś ją gdzieś?
- Z tego co wiem, jest jeszcze w szkole - odpowiedziała
- Dzięki, widzimy się dzisiaj popołudniu? - zapytałem nie zwracając uwagi na jej brata
<Ashley?>
Od Dante CD Taiga
- Nie ma sprawy- uśmiechnąłem się do niej- chodź.
Dziewczyna szła obok mnie, troszkę pogadaliśmy na błahe tematy typu co lubisz i takie tam.
Po jakiś 15 minutach byliśmy pod sklepem.
- Dzięki.
- Spoko, trafisz z powrotem do domu?- Zaśmiałem się lekko.
- Tak.
- Jesteś tego pewna? Mogę iść z Tobą na te zakupy i Cię potem odprowadzić.
- No okey, niech Ci będzie.
- Przynajmniej nie będziesz wracać sama, a już troszkę ciemno jest.
- Umiem sobie poradzić sama...
- Nie wątpię w to, ale lepiej wraca się w towarzystwie.
<Taiga?>
Dziewczyna szła obok mnie, troszkę pogadaliśmy na błahe tematy typu co lubisz i takie tam.
Po jakiś 15 minutach byliśmy pod sklepem.
- Dzięki.
- Spoko, trafisz z powrotem do domu?- Zaśmiałem się lekko.
- Tak.
- Jesteś tego pewna? Mogę iść z Tobą na te zakupy i Cię potem odprowadzić.
- No okey, niech Ci będzie.
- Przynajmniej nie będziesz wracać sama, a już troszkę ciemno jest.
- Umiem sobie poradzić sama...
- Nie wątpię w to, ale lepiej wraca się w towarzystwie.
<Taiga?>
Od Taigi CD Dante
Spojrzałam na chłopaka, dziwne, ale miałam wrażenie że kogoś mi
przypomina, było czuć że jest jednym z nas, ale co dziwne wyczuwałam też
zapach mojego brata, może otarł się o niego na mieście?
- Tak - skinęłam głową
- Idziesz do lasu? - zapytał, zdziwiłam się trochę, byłam przekonana, że w tamtą stronę jest sklep
- Myślałam, że trafię do sklepu - powiedziałam z małym grymasem
- Raczej być nie trafiła - zaśmiał się chłopak - sklep rzeczywiście jest niedaleko, ale w drugą stronę - pokazał mi właściwy kierunek
- Dzięki - uśmiechnęłam się lekko - Ciągnie mnie do lasu - dodałam
- Jak każdego z nas - odpowiedział
- Wiesz może to głupie, ale pokazałbyś mi gdzie jest ten sklep? Mój brat miał zrobić zakupy, ale na niego liczyć nie można - mruknęłam
(Dante?)
- Tak - skinęłam głową
- Idziesz do lasu? - zapytał, zdziwiłam się trochę, byłam przekonana, że w tamtą stronę jest sklep
- Myślałam, że trafię do sklepu - powiedziałam z małym grymasem
- Raczej być nie trafiła - zaśmiał się chłopak - sklep rzeczywiście jest niedaleko, ale w drugą stronę - pokazał mi właściwy kierunek
- Dzięki - uśmiechnęłam się lekko - Ciągnie mnie do lasu - dodałam
- Jak każdego z nas - odpowiedział
- Wiesz może to głupie, ale pokazałbyś mi gdzie jest ten sklep? Mój brat miał zrobić zakupy, ale na niego liczyć nie można - mruknęłam
(Dante?)
Od Ashley CD NIck
Uśmiechnęłam się tylko, po czym cofnęłam się na koniec gałęzi. Będąc już tam przechyliłam się do tyłu, tym samym spadając.
Bez żadnych komplikacji znalazłam się na ziemi, na której wylądowałam dość miękko. Spojrzałam jeszcze w górę. Tak jak myślałam Nick był lekko zdziwiony.
Odwróciłam się i pobiegłam w stronę domu. Wiedziałam, że ojciec nie przywita mnie zbyt radośnie...
***
Nawet nie zdążyłam dobiec do domu, a już słyszałam jak inni biegną obok mnie. Byłam wściekła, nie ukrywam, ale czego mogłam się spodziewać po powrocie.
Biegnąc i odwarkując innym za stada nawet nie zauważyłam kiedy ojciec pojawił się przede mną. Oczywiście w niego wpadłam.
- Ashley- Powiedział stanowczym głosem, gdy stanęłam naprzeciw niego.
- Tak?
- Co ty wyprawiasz? Myślałaś, że nikt Cię nie usłyszy razem z tamtym?!- To ostatnie słowo powiedział z odrazą jak i z nienawiścią.
- O co Ci chodzi?! Możesz mi w końcu wytłumaczyć?!
- Ashley, to obcy. A wiesz, że im nie wolno ufać...
- Niektórzy z nas kiedyś też byli obcy. Nie pamiętasz?
Nic nie odpowiedział, tylko patrzył na mnie swoimi złotymi oczami. Po chwili ciszy reszta watahy zaczęła coś gadać, nie wiem co bo ich nie słuchałam.
- Dosyć!- Jak ręką odjął nastała cisza gdy tylko krzyknął- Masz rację, ale to nie zmienia tego, że on jest obcy...masz uważać. Z tego co Dante mówił, nowy wydaje się być silny...
- Co to ma do rzeczy?
- Nieważne. Wracaj do domu.
Nadal byłam zła na ojca jak i na Dante, po co on w ogóle powiedział o Nick'u? Nie powinien się wtrącać, nie jestem już małą dziewczynką...
<Nick?>
Bez żadnych komplikacji znalazłam się na ziemi, na której wylądowałam dość miękko. Spojrzałam jeszcze w górę. Tak jak myślałam Nick był lekko zdziwiony.
Odwróciłam się i pobiegłam w stronę domu. Wiedziałam, że ojciec nie przywita mnie zbyt radośnie...
***
Nawet nie zdążyłam dobiec do domu, a już słyszałam jak inni biegną obok mnie. Byłam wściekła, nie ukrywam, ale czego mogłam się spodziewać po powrocie.
Biegnąc i odwarkując innym za stada nawet nie zauważyłam kiedy ojciec pojawił się przede mną. Oczywiście w niego wpadłam.
- Ashley- Powiedział stanowczym głosem, gdy stanęłam naprzeciw niego.
- Tak?
- Co ty wyprawiasz? Myślałaś, że nikt Cię nie usłyszy razem z tamtym?!- To ostatnie słowo powiedział z odrazą jak i z nienawiścią.
- O co Ci chodzi?! Możesz mi w końcu wytłumaczyć?!
- Ashley, to obcy. A wiesz, że im nie wolno ufać...
- Niektórzy z nas kiedyś też byli obcy. Nie pamiętasz?
Nic nie odpowiedział, tylko patrzył na mnie swoimi złotymi oczami. Po chwili ciszy reszta watahy zaczęła coś gadać, nie wiem co bo ich nie słuchałam.
- Dosyć!- Jak ręką odjął nastała cisza gdy tylko krzyknął- Masz rację, ale to nie zmienia tego, że on jest obcy...masz uważać. Z tego co Dante mówił, nowy wydaje się być silny...
- Co to ma do rzeczy?
- Nieważne. Wracaj do domu.
Nadal byłam zła na ojca jak i na Dante, po co on w ogóle powiedział o Nick'u? Nie powinien się wtrącać, nie jestem już małą dziewczynką...
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Z uśmiechem zacząłem wyć razem z dziewczyną. Po chwili usłyszeliśmy inne wilki. Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać.
- Miło spędza się z Tobą czas - powiedziałem z uśmiechem
- I nawzajem - uśmiechnęła się dziewczyna
- Najchętniej spędziłbym tutaj całą noc, ale musimy już iść - powiedziałem starając się uśmiechać lekko
- Już? - mruknęła niezadowolona
- Dam Ci mój numer, spiszemy się i spotkamy jutro, okej? - spojrzałem na nią, kiwnęła głową podając mi swój telefon, wystukałem swój numer i oddałem komórkę
- Czyli widzimy się jutro? - zapytała
- Jeśli będziesz mieć ochotę - uśmiechnąłem się
<Ashley?>
- Miło spędza się z Tobą czas - powiedziałem z uśmiechem
- I nawzajem - uśmiechnęła się dziewczyna
- Najchętniej spędziłbym tutaj całą noc, ale musimy już iść - powiedziałem starając się uśmiechać lekko
- Już? - mruknęła niezadowolona
- Dam Ci mój numer, spiszemy się i spotkamy jutro, okej? - spojrzałem na nią, kiwnęła głową podając mi swój telefon, wystukałem swój numer i oddałem komórkę
- Czyli widzimy się jutro? - zapytała
- Jeśli będziesz mieć ochotę - uśmiechnąłem się
<Ashley?>
sobota, 27 grudnia 2014
Od Dante
Wkurzony chodziłem po mieście, Ashley nie powinna się tak zachowywać...
Może rzeczywiście przesadziłem z tym warczeniem na nią, ale mnie poniosło. I jeszcze ten koleś, co on sobie w ogóle myśli?Nie pozwolę mu się dobrać do mojej siostry...
Przechodziłem po jakieś osiedlowej uliczce, byłem dość zamyślony i nawet nie zauważyłem dziewczyny która szła naprzeciw mnie. Oczywiście na nią wpadłem...
- Oj sorry, zamyśliłem się- Powiedziałem wstając.
- Spoko, już dostałam dzisiaj dziwami...
- Dante- Przedstawiłem się podając rękę nieznajomej, aby pomóc jej wstać
- Taiga.
- Miło mi.
Od razu poczułem inny zapach, od tamtej pory wiedziałem, że jest taka jak ja. Tylko żeby było ciekawiej do tego wyczułem jeszcze dwa inne zapachy...zgadnijcie kogo...tak mojej siostry i tego kolesia, który z nią był.
- Nowa w mieście?
<Taiga?>
Może rzeczywiście przesadziłem z tym warczeniem na nią, ale mnie poniosło. I jeszcze ten koleś, co on sobie w ogóle myśli?Nie pozwolę mu się dobrać do mojej siostry...
Przechodziłem po jakieś osiedlowej uliczce, byłem dość zamyślony i nawet nie zauważyłem dziewczyny która szła naprzeciw mnie. Oczywiście na nią wpadłem...
- Oj sorry, zamyśliłem się- Powiedziałem wstając.
- Spoko, już dostałam dzisiaj dziwami...
- Dante- Przedstawiłem się podając rękę nieznajomej, aby pomóc jej wstać
- Taiga.
- Miło mi.
Od razu poczułem inny zapach, od tamtej pory wiedziałem, że jest taka jak ja. Tylko żeby było ciekawiej do tego wyczułem jeszcze dwa inne zapachy...zgadnijcie kogo...tak mojej siostry i tego kolesia, który z nią był.
- Nowa w mieście?
<Taiga?>
Od Ashley CD Nick
- Jasne, nie ma sprawy.
- Dziękuję.
Na niebie pojawił się księżyc i gwiazdy, dzisiaj niebo było wyjątkowo czyste, no może gdzie nie gdzie były jakieś chmurki. Bez żadnej krępacji oparłam się o Nick'a. Zaczęłam patrzeć w gwiazdy.
- Często to robisz?- Spytał.
- Co?
- Czy często patrzysz w gwiazdy?
- Tak, dość często. To mnie odpręża. To doskonała terapia antystresowa- Zaśmiałam się.
- Zapamiętam to. A lubisz wyć do księżyca?
- Jak zwykłe wilki, albo psy domowe?
- Dokładnie.
- Tak jak każdy to uwielbiam.
- No to co?
Bez chwili zastanowienia podniosłam się i zawyłam.
<Nick?>
- Dziękuję.
Na niebie pojawił się księżyc i gwiazdy, dzisiaj niebo było wyjątkowo czyste, no może gdzie nie gdzie były jakieś chmurki. Bez żadnej krępacji oparłam się o Nick'a. Zaczęłam patrzeć w gwiazdy.
- Często to robisz?- Spytał.
- Co?
- Czy często patrzysz w gwiazdy?
- Tak, dość często. To mnie odpręża. To doskonała terapia antystresowa- Zaśmiałam się.
- Zapamiętam to. A lubisz wyć do księżyca?
- Jak zwykłe wilki, albo psy domowe?
- Dokładnie.
- Tak jak każdy to uwielbiam.
- No to co?
Bez chwili zastanowienia podniosłam się i zawyłam.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Gdy się wspinałem poczułem, że oberwałem pestką
- Ej! - krzyknąłem, jednak się lekko uśmiechnąłem
- Nic nie słyszę, jesteś za nisko! - krzyknęła dziewczyna po czym się zaśmiała
- A więc tak - mruknąłem " Nie ładnie tak rzucać pestkami" wysłałem jej wiadomość w myślach, nie byłem jeszcze obok niej, ale widziałam jej zdziwienie na twarzy. Po chwili siedziałem obok - Co? - zapytałem gdy dziewczyna wpatrywała się we mnie
- Ty... czytasz w myślach? - zapytała robiąc się czerwona
- Nie - zaśmiałem się - Umiem przekazywać wiadomości jeśli osoba jest w odległości kilku kilometrów ode mnie, coś jak smsy - zerwałem jeden owoc i wziąłem go do ust - Smaczne
- Skąd to umiesz? - zapytała
- Dziadek mnie nauczył nim zmarł, tej sztuczki ze zmianą postaci też on mnie nauczył, to tylko magia
- Umiesz coś jeszcze? - dopytywała
- Nie - pokiwałem głową - Tylko te dwie rzeczy, ale bardzo rzadko ich używam, nie chce się wywyższać, że umiem coś czego inni nie potrafią, tylko ty no i Tai wiecie o tym, i proszę niech tak zostanie
<Ashley?>
- Ej! - krzyknąłem, jednak się lekko uśmiechnąłem
- Nic nie słyszę, jesteś za nisko! - krzyknęła dziewczyna po czym się zaśmiała
- A więc tak - mruknąłem " Nie ładnie tak rzucać pestkami" wysłałem jej wiadomość w myślach, nie byłem jeszcze obok niej, ale widziałam jej zdziwienie na twarzy. Po chwili siedziałem obok - Co? - zapytałem gdy dziewczyna wpatrywała się we mnie
- Ty... czytasz w myślach? - zapytała robiąc się czerwona
- Nie - zaśmiałem się - Umiem przekazywać wiadomości jeśli osoba jest w odległości kilku kilometrów ode mnie, coś jak smsy - zerwałem jeden owoc i wziąłem go do ust - Smaczne
- Skąd to umiesz? - zapytała
- Dziadek mnie nauczył nim zmarł, tej sztuczki ze zmianą postaci też on mnie nauczył, to tylko magia
- Umiesz coś jeszcze? - dopytywała
- Nie - pokiwałem głową - Tylko te dwie rzeczy, ale bardzo rzadko ich używam, nie chce się wywyższać, że umiem coś czego inni nie potrafią, tylko ty no i Tai wiecie o tym, i proszę niech tak zostanie
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick
- Dokładnie, czuje tu duchy moich przodków. Wszystkie historie są tu przekazywane z pokolenia na pokolenie. To tu powstała nasza wataha i gdyby miałaby się skończyć, to również tu.
- Mówisz o tym z taką pasją...
- To moje dziedzictwo...
- Rozumiem, to piękne. Nie wypierasz się swojego pochodzenia, nie wypierasz się tego czym jesteśmy.
- Niektórzy to robią...
- Wiem.
- Jedna dziewczyna miesiąc po przemianie popełniła samobójstwo, bała się tego kim się stała...
- Tez kiedyś się spotkałem z samobójstwem takiego jak my, twierdził że jesteśmy potworami i nie powinniśmy w ogóle istnieć.
- Zdarzają się tacy, ale może się już nie dołujmy bardziej? Co?
- Spoko, sorry.
- Nie ma sprawy. Chodź, pokarzę Ci coś jeszcze.
Zaczęłam wspinać się na ogromne drzewo, gdy dotarłam na sam czubek zerwałam z niego owoc, po czym wyjęłam z niego pestkę i rzuciłam nią we wspinającego się Nick'a.
<Nick? Co teraz mi zrobisz?>
- Mówisz o tym z taką pasją...
- To moje dziedzictwo...
- Rozumiem, to piękne. Nie wypierasz się swojego pochodzenia, nie wypierasz się tego czym jesteśmy.
- Niektórzy to robią...
- Wiem.
- Jedna dziewczyna miesiąc po przemianie popełniła samobójstwo, bała się tego kim się stała...
- Tez kiedyś się spotkałem z samobójstwem takiego jak my, twierdził że jesteśmy potworami i nie powinniśmy w ogóle istnieć.
- Zdarzają się tacy, ale może się już nie dołujmy bardziej? Co?
- Spoko, sorry.
- Nie ma sprawy. Chodź, pokarzę Ci coś jeszcze.
Zaczęłam wspinać się na ogromne drzewo, gdy dotarłam na sam czubek zerwałam z niego owoc, po czym wyjęłam z niego pestkę i rzuciłam nią we wspinającego się Nick'a.
<Nick? Co teraz mi zrobisz?>
Od Nick'a CD Ashley
Wyprzedzaliśmy się na zmianę, nawet jeśli nie wiedziałem gdzie jest to
drzewko to i tak ją wyprzedzałem. Po kilku minutach zatrzymała się, a ja
o mało co nie wpadłem w krzaki. Na szczęście wyhamowałem, a dziewczyna
zwijała się ze śmiechu
- Ha ha, bardzo śmieszne - usiadłem obok niej - To jest to drzewo? - zapytałem patrząc na największe drzewo
- Tak - kiwnęła głową - To tutaj wszystko się odbywa, każda ceremonia - powiedziała z uśmiechem
- Imponujące, pewnie już przeżyło swoje
- To kilka stuleci już tu stoi dlatego jest dla nas takie ważne - powiedziała z uśmiechem
- Rozumiem - pokiwałem głową - Jakie ceremonie się tutaj odbywają? - zapytałem patrząc na nią zaciekawiony
- Wszystkie - zaśmiała się - Małżeństwa, ochrzczenie dziecka, święta, pogrzeby, pierwsza przemiana, wszystko ma miejsce przy tym drzewie
- Dlatego jest takie ważne - dalej patrzyłem na wielkie drzewo - Jest czymś w rodzaju waszej historii
<Ashlely?>
- Ha ha, bardzo śmieszne - usiadłem obok niej - To jest to drzewo? - zapytałem patrząc na największe drzewo
- Tak - kiwnęła głową - To tutaj wszystko się odbywa, każda ceremonia - powiedziała z uśmiechem
- Imponujące, pewnie już przeżyło swoje
- To kilka stuleci już tu stoi dlatego jest dla nas takie ważne - powiedziała z uśmiechem
- Rozumiem - pokiwałem głową - Jakie ceremonie się tutaj odbywają? - zapytałem patrząc na nią zaciekawiony
- Wszystkie - zaśmiała się - Małżeństwa, ochrzczenie dziecka, święta, pogrzeby, pierwsza przemiana, wszystko ma miejsce przy tym drzewie
- Dlatego jest takie ważne - dalej patrzyłem na wielkie drzewo - Jest czymś w rodzaju waszej historii
<Ashlely?>
Od Ashley CD Nick
- Pękniesz w końcu od takich dużych ilości jedzenia- Zaśmiałam się.
- Przesadzasz...- Nick również się zaśmiał.
- Nie, mówię serio. Dobra, to co teraz robimy?
- Nie wiem, ty zaproponuj.
- Wiem, coś Ci pokarzę...
Dante spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Drzewo głupku...
- A, okey...
- Tylko tam musimy iść w postaci wilków.
- Czemu? To drzewo jak mówiłaś...
- Dla mojej watahy to bardzo ważne drzewo, wszystkie wilcze święta tam się odbywają.
- No to wszystko wyjaśnia.
- Chodź.
Zaczęłam biec w stronę lasu, za mną słyszałam jak biegnie Nick, który znalazł się dość szybko przede mną.
- Nie wiesz gdzie to jest!
- Trudno!
Chłopak szybko zawrócił i zaraz znalazł się obok mnie. Nie czekałam na niego z przemianą. Szybko znalazłam się w postaci wilka, dość szybko znalazłam się przed nim.
<Nick? Dogonisz mnie :P?>
- Przesadzasz...- Nick również się zaśmiał.
- Nie, mówię serio. Dobra, to co teraz robimy?
- Nie wiem, ty zaproponuj.
- Wiem, coś Ci pokarzę...
Dante spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Drzewo głupku...
- A, okey...
- Tylko tam musimy iść w postaci wilków.
- Czemu? To drzewo jak mówiłaś...
- Dla mojej watahy to bardzo ważne drzewo, wszystkie wilcze święta tam się odbywają.
- No to wszystko wyjaśnia.
- Chodź.
Zaczęłam biec w stronę lasu, za mną słyszałam jak biegnie Nick, który znalazł się dość szybko przede mną.
- Nie wiesz gdzie to jest!
- Trudno!
Chłopak szybko zawrócił i zaraz znalazł się obok mnie. Nie czekałam na niego z przemianą. Szybko znalazłam się w postaci wilka, dość szybko znalazłam się przed nim.
<Nick? Dogonisz mnie :P?>
Od Nick'a CD Ashley, Dante
Uśmiechnąłem się delikatnie
- To nic takiego - powiedziałem dalej stojąc obok gałęzi. Gadaliśmy właściwie o niczym, o muzyce, o przyrodzie, byle tylko nie było cicho i nie nastała ponownie ta ciężka atmosfera. Po chwili zaczęło mi burczeć w brzuchu, spojrzałem na zegarek
- Późno się zrobiło, może pojedziemy coś zjeść? - zapytałem
- Właściwie to może być dobry pomysł - uśmiechnęła się
- Gustuje pani w hamburgerach i frytkach? - zapytałem ze śmiechem, podając jej rękę, aby mogła zejść ze spokojem z drzewa
- Mogą być - zaśmiała się cicho. Pomogłem jej założyć kask, po czym ruszyliśmy do pobliskiego baru, zamówiliśmy po hamburgerze, nie powiem był całkiem duży.
- Szczerze to zjadłbym coś jeszcze - przyznałem gdy już wychodziliśmy
- Gdzie Ty to mieścisz? Ja ledwo co zjadłam swoją porcję
- Pewnie jeszcze zamówimy sobie pizze wieczorem - uśmiechnąłem się - Jestem w kwiecie wieku, muszę dużo jeść - powiedziałem niewinnie
<Ashlely?, Dante?>
- To nic takiego - powiedziałem dalej stojąc obok gałęzi. Gadaliśmy właściwie o niczym, o muzyce, o przyrodzie, byle tylko nie było cicho i nie nastała ponownie ta ciężka atmosfera. Po chwili zaczęło mi burczeć w brzuchu, spojrzałem na zegarek
- Późno się zrobiło, może pojedziemy coś zjeść? - zapytałem
- Właściwie to może być dobry pomysł - uśmiechnęła się
- Gustuje pani w hamburgerach i frytkach? - zapytałem ze śmiechem, podając jej rękę, aby mogła zejść ze spokojem z drzewa
- Mogą być - zaśmiała się cicho. Pomogłem jej założyć kask, po czym ruszyliśmy do pobliskiego baru, zamówiliśmy po hamburgerze, nie powiem był całkiem duży.
- Szczerze to zjadłbym coś jeszcze - przyznałem gdy już wychodziliśmy
- Gdzie Ty to mieścisz? Ja ledwo co zjadłam swoją porcję
- Pewnie jeszcze zamówimy sobie pizze wieczorem - uśmiechnąłem się - Jestem w kwiecie wieku, muszę dużo jeść - powiedziałem niewinnie
<Ashlely?, Dante?>
Od Ashley CD Nick, Dante
- Pomyślę jeszcze o tym. Ok?
- Jasne.
Podeszłam do drzewa, przy którym siedzieliśmy na początku. Weszłam na gałąź, która była gdzieś na wysokości 160 cm nad ziemią.
Nick zaraz znalazł się obok.
- W porządku?- Spytał.
- Powiedzmy...nie poznaję go...ta dzicz go zmieniła...
- Gdzie on był na tym treningu?
- W lesie, dzikim, zero cywilizacji, nic...tylko on i las i od czasu do czasu trener...Już nie będzie tak samo.
- Będzie dobrze- Powiedział łapiąc mnie za rękę, abym się uspokoiła.
- Tak myślisz?
- To przecież Twój brat...
Uśmiechnęłam się, po czym dałam mu buzi w policzek.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to wszystko, dziękuję.
<Nick?>
- Jasne.
Podeszłam do drzewa, przy którym siedzieliśmy na początku. Weszłam na gałąź, która była gdzieś na wysokości 160 cm nad ziemią.
Nick zaraz znalazł się obok.
- W porządku?- Spytał.
- Powiedzmy...nie poznaję go...ta dzicz go zmieniła...
- Gdzie on był na tym treningu?
- W lesie, dzikim, zero cywilizacji, nic...tylko on i las i od czasu do czasu trener...Już nie będzie tak samo.
- Będzie dobrze- Powiedział łapiąc mnie za rękę, abym się uspokoiła.
- Tak myślisz?
- To przecież Twój brat...
Uśmiechnęłam się, po czym dałam mu buzi w policzek.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to wszystko, dziękuję.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley, Dante
- Ashley nie wygłupiaj się tylko chodź - zrobił kilka kroków w naszą stronę, ale zasłoniłem dziewczynę
- Nie to znaczy nie, czego tu nie rozumiesz? - zapytałem ze wściekłością w oczach
- Nie wtrącaj się w nasze sprawy - warknął na mnie, miałem wrażenie, że ma ochotę mnie zabić jednak miał pecha, nie zostawię jej teraz. Przyjechała ze mną i odjedzie również ze mną, zwłaszcza że sama tego chce
- Do niczego jej nie zmuszam, chce zostać więc daj jej spokój - odepchnąłem go
- Ashley! - warknął na nią
- Nigdzie nie idę już Ci powiedziałam - powiedziała stojąc obok mnie
- Pogadamy w domu - syknął i odszedł szybkim krokiem. Spojrzałem na dziewczynę
- On tak zawsze? - zapytałem widząc jej zdziwienie jak i przerażenie
- Nie - pokiwała głową - Wcześniej był inny - powiedziała cicho
- Jak chcesz, możemy już wracać, możesz też zostać u Tai na noc, mnie i tak w domu nie będzie
- Nie to nie będzie konieczne - powiedziała z lekkim uśmiechem
- Serio mówię - uśmiechnąłem się lekko - Muszę wyjść do kumpla, mieszka za miastem więc nocuje dzisiaj u niego, więc macie cały dom dla siebie
<Ashlely?, Dante?>
- Nie to znaczy nie, czego tu nie rozumiesz? - zapytałem ze wściekłością w oczach
- Nie wtrącaj się w nasze sprawy - warknął na mnie, miałem wrażenie, że ma ochotę mnie zabić jednak miał pecha, nie zostawię jej teraz. Przyjechała ze mną i odjedzie również ze mną, zwłaszcza że sama tego chce
- Do niczego jej nie zmuszam, chce zostać więc daj jej spokój - odepchnąłem go
- Ashley! - warknął na nią
- Nigdzie nie idę już Ci powiedziałam - powiedziała stojąc obok mnie
- Pogadamy w domu - syknął i odszedł szybkim krokiem. Spojrzałem na dziewczynę
- On tak zawsze? - zapytałem widząc jej zdziwienie jak i przerażenie
- Nie - pokiwała głową - Wcześniej był inny - powiedziała cicho
- Jak chcesz, możemy już wracać, możesz też zostać u Tai na noc, mnie i tak w domu nie będzie
- Nie to nie będzie konieczne - powiedziała z lekkim uśmiechem
- Serio mówię - uśmiechnąłem się lekko - Muszę wyjść do kumpla, mieszka za miastem więc nocuje dzisiaj u niego, więc macie cały dom dla siebie
<Ashlely?, Dante?>
Od Dantego CD Nick, Ashley
- Możecie przestać!- Ashley znów na nas warknęła.
- Po co mu mu mówiłaś o moim treningu?!
- Nie wrzeszcz na mnie!
- Nie masz prawa mówić o mnie obcym!
- Co Ci się stało?! Wcześniej nie byłeś taki przewrażliwiony!
Warknąłem na nią. Dziewczyna się zdziwiła i zarazem lekko przestraszyła.
- Nie warcz na nią!- Nick się wtrącił.
- Odwal się od Niej!
Znów miałem ochotę się przemienić i mu wpieprzyć. Szkoda, że był na tyle silny jak ja, więc nie mogłem się pobawić...
- To nie warcz na Nią, to twoja siostra...- Wycedził przez zaciśnięte zęby.
- Będę robił co mi się podoba...
Spojrzałem mu prosto w oczy ze wściekłością.
- To o nim ojciec mówił co?- Zwróciłem się z powrotem do Ashley.
- Ale co mówił? Ja nic nie wiem.
- Że tu jakiś się kręci...
- Tak o Nim, ale on jest niegroźny.
- Właśnie widzę...
- Dante!
- Cicho bądź, pogadasz sobie z ojcem w domu...wracamy.
- Nie - Ashley podeszła bliżej chłopaka.
<Nick?>
- Po co mu mu mówiłaś o moim treningu?!
- Nie wrzeszcz na mnie!
- Nie masz prawa mówić o mnie obcym!
- Co Ci się stało?! Wcześniej nie byłeś taki przewrażliwiony!
Warknąłem na nią. Dziewczyna się zdziwiła i zarazem lekko przestraszyła.
- Nie warcz na nią!- Nick się wtrącił.
- Odwal się od Niej!
Znów miałem ochotę się przemienić i mu wpieprzyć. Szkoda, że był na tyle silny jak ja, więc nie mogłem się pobawić...
- To nie warcz na Nią, to twoja siostra...- Wycedził przez zaciśnięte zęby.
- Będę robił co mi się podoba...
Spojrzałem mu prosto w oczy ze wściekłością.
- To o nim ojciec mówił co?- Zwróciłem się z powrotem do Ashley.
- Ale co mówił? Ja nic nie wiem.
- Że tu jakiś się kręci...
- Tak o Nim, ale on jest niegroźny.
- Właśnie widzę...
- Dante!
- Cicho bądź, pogadasz sobie z ojcem w domu...wracamy.
- Nie - Ashley podeszła bliżej chłopaka.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Spojrzałem najpierw na Ashley, a później na białego wilka, patrzyłem tak kilka minut zdezorientowany
- Jesteś jej bratem? - zapytałem w końcu
- No, a myślałeś, że kim jestem - warknął na mnie
- Trzeba było się zmienić i podejść jako człowiek, a nie stać i się gapić! - warknął na niego ponownie ukazując kły
- To moja siostra mogę się na nią gapić, a Tobie nic do tego - również pokazał kły
- Zachowujecie się jak dzieci! - warknęła na nas dziewczyna - Musicie się lać jak takie dzieciaki? Nie macie co robić?!
Spojrzałem groźnie na chłopaka, po czym się zmieniłem w człowieka
- Skąd mogłem wiedzieć, że to Twój brat, mówiłaś, że jest gdzieś na jakimś treningu - wzruszyłem ramionami, po czym chłopak też przybrał swoją ludzką postać
- Mówiłaś mu o mnie?!
- A co to zabronione? - wtrąciłem
- Nie udzielaj się! - warknął do mnie - I nie gap się tak na moją siostrę
- Jesteś przewrażliwiony - powiedziałem
<Ashlely?, Dante?>
- Jesteś jej bratem? - zapytałem w końcu
- No, a myślałeś, że kim jestem - warknął na mnie
- Trzeba było się zmienić i podejść jako człowiek, a nie stać i się gapić! - warknął na niego ponownie ukazując kły
- To moja siostra mogę się na nią gapić, a Tobie nic do tego - również pokazał kły
- Zachowujecie się jak dzieci! - warknęła na nas dziewczyna - Musicie się lać jak takie dzieciaki? Nie macie co robić?!
Spojrzałem groźnie na chłopaka, po czym się zmieniłem w człowieka
- Skąd mogłem wiedzieć, że to Twój brat, mówiłaś, że jest gdzieś na jakimś treningu - wzruszyłem ramionami, po czym chłopak też przybrał swoją ludzką postać
- Mówiłaś mu o mnie?!
- A co to zabronione? - wtrąciłem
- Nie udzielaj się! - warknął do mnie - I nie gap się tak na moją siostrę
- Jesteś przewrażliwiony - powiedziałem
<Ashlely?, Dante?>
Od Ashley CD Nick
Nick nie odpuszczał, jak i biały. Stał od nas zaledwie 20 metrów dalej. Jeden i drugi warczeli na siebie jak opętani, a ja nie mogłam nic zrobić. Stanięcie między dwoma napalonymi na walkę samcami przed lub podczas wali nie było dobrym pomysłem. Nick nawet mnie nie słuchał.
Gdyby to był obcy to spoko, ale to był Dante...mój brat, a on nie odpuszcza.
Nick nie mógł dłużej wytrzymać i wykonał pierwszy krok, Dante tylko na to czekał. W ciągu kilku sekund znaleźli się przy sobie. Jeden jak i drugi walczyli zaciekle, nic do nich nie docierało, a darłam się na nich jak opętana.
- NICK! DANTE! PRZESTAŃCIE!
Nic, dalej się naparzali jak chorzy.
Zaryzykowałam i podeszłam bliżej.
- CHŁOPAKI DOŚĆ!
Próbowałam kilka razy, w końcu jednak musiałam zrobić coś innego. Zmieniłam się i wyczekałam chwilę w której nie byli tak blisko siebie.
- DOŚĆ! - Zawarczałam na jednego i drugiego.
Również byłam wkurzona, co dodało mi odwagi.
- Odejdź Ashley- Wycedził przez zaciśnięte zęby Nick.
- Nie!
- Ashley...zrób co On Ci kazał!- Warknął Dante.
- Nie rozkazuj jej!- Wydarł się znów Nick.
- MOŻECIE W KOŃCU PRZESTAĆ!
- Ashley to nie twoja sprawa!
- Moja Dante, przestań!
- Znasz go?- Spytał Nick wskazując na Dantego.
- Tak, to mój brat...
<NIck?>
Gdyby to był obcy to spoko, ale to był Dante...mój brat, a on nie odpuszcza.
Nick nie mógł dłużej wytrzymać i wykonał pierwszy krok, Dante tylko na to czekał. W ciągu kilku sekund znaleźli się przy sobie. Jeden jak i drugi walczyli zaciekle, nic do nich nie docierało, a darłam się na nich jak opętana.
- NICK! DANTE! PRZESTAŃCIE!
Nic, dalej się naparzali jak chorzy.
Zaryzykowałam i podeszłam bliżej.
- CHŁOPAKI DOŚĆ!
Próbowałam kilka razy, w końcu jednak musiałam zrobić coś innego. Zmieniłam się i wyczekałam chwilę w której nie byli tak blisko siebie.
- DOŚĆ! - Zawarczałam na jednego i drugiego.
Również byłam wkurzona, co dodało mi odwagi.
- Odejdź Ashley- Wycedził przez zaciśnięte zęby Nick.
- Nie!
- Ashley...zrób co On Ci kazał!- Warknął Dante.
- Nie rozkazuj jej!- Wydarł się znów Nick.
- MOŻECIE W KOŃCU PRZESTAĆ!
- Ashley to nie twoja sprawa!
- Moja Dante, przestań!
- Znasz go?- Spytał Nick wskazując na Dantego.
- Tak, to mój brat...
<NIck?>
Od Nick'a CD Ashley
Uśmiechnąłem się do niej podwodą za co dostałem po głowię, ręką dała mi znak, żebym się wynurzył
- Jesteś nienormalny - powiedziała ze śmiechem
- Wiem - wyszczerzyłem się, ukazując swoje białe ząbki
- Trochę dalej są fajne koralowce, pokaże Ci - wzięła głęboki oddech i zanurkowała. Zrobiłem to samo co ona. Miała rację, pod wodą było niesamowicie, dawno nie widziałem takich ładnych raf koralowych, musiała tutaj na prawdę często przebywać. Po 30 minutach wyszliśmy na brzeg, kładąc się na pomoście. Prawdę mówiąc, byłem nawet trochę zmęczony takim pływaniem
- Co już się zmęczyłeś - zaśmiała się
- Trochę - przyznałem - Dawno nie pływałem - przeciągnąłem się
- Przyznaj po prostu, że masz słabą kondycję - zaśmiała się
- Mam bardzo dobrą kondycję - pokazałem jej język, kiedy nagle wyczułem jakiegoś innego wilka. Od razu stanąłem na równe nogi
- Coś nie tak? - zapytała skołowana dziewczyna
- Nie ruszaj się - powiedziałem poważnie stojąc przed nią, nie myliłem się, po chwili kilka metrów od nas stał biały wilkołak. Od razu się przemieniłem
- Nie Nick - usłyszałem głos Ashley za plecami
- Proszę Cię nie ruszaj się - nakazałem, chciałem mieć spokojny głos jednak się nie dało, z mojego gardła wydobyło się groźne warczenie w stronę nieznajomego wilka. Nie wiem kto to był, ale jestem nauczony, że gdy stoi niedaleko mnie wilk, i się nie zmienia to znaczy, że nie ma dobrych zamiarów
<Ashlely?>
- Jesteś nienormalny - powiedziała ze śmiechem
- Wiem - wyszczerzyłem się, ukazując swoje białe ząbki
- Trochę dalej są fajne koralowce, pokaże Ci - wzięła głęboki oddech i zanurkowała. Zrobiłem to samo co ona. Miała rację, pod wodą było niesamowicie, dawno nie widziałem takich ładnych raf koralowych, musiała tutaj na prawdę często przebywać. Po 30 minutach wyszliśmy na brzeg, kładąc się na pomoście. Prawdę mówiąc, byłem nawet trochę zmęczony takim pływaniem
- Co już się zmęczyłeś - zaśmiała się
- Trochę - przyznałem - Dawno nie pływałem - przeciągnąłem się
- Przyznaj po prostu, że masz słabą kondycję - zaśmiała się
- Mam bardzo dobrą kondycję - pokazałem jej język, kiedy nagle wyczułem jakiegoś innego wilka. Od razu stanąłem na równe nogi
- Coś nie tak? - zapytała skołowana dziewczyna
- Nie ruszaj się - powiedziałem poważnie stojąc przed nią, nie myliłem się, po chwili kilka metrów od nas stał biały wilkołak. Od razu się przemieniłem
- Nie Nick - usłyszałem głos Ashley za plecami
- Proszę Cię nie ruszaj się - nakazałem, chciałem mieć spokojny głos jednak się nie dało, z mojego gardła wydobyło się groźne warczenie w stronę nieznajomego wilka. Nie wiem kto to był, ale jestem nauczony, że gdy stoi niedaleko mnie wilk, i się nie zmienia to znaczy, że nie ma dobrych zamiarów
<Ashlely?>
Od Ashley CD Nick
- Dokładnie- Zaśmiałam się
- Skąd ja to wiedziałem?
- No nie wiem, może nie chcesz mi powiedzieć...
- Oczywiście, a tak w ogóle to co ty tak przyglądałaś się tej wodzie?
- Tak po prostu, może dlatego, że lubię pływać w tym jeziorze...
- Tak...?
- Tak...czemu tak dziwnie na mnie patrzysz...?
- A spokojnie, ja tak mam.
- Okey...
Spojrzałam na wodę jeszcze raz, a potem chciałam coś zaproponować Nick'owi jednak nie zdążyłam, poczułam tylko czyjeś ramiona zaciskające się na moich nogach, a następnie słyszałam tylko duży plusk i wzburzoną wodę.
No to kąpiel miałam już dzisiaj z głowy.
Szybko się wynurzyłam, Nick również.
- Debilu! Nie rób tak więcej!- krzyknęłam chlapiąc go wodą.
On jednak nic sobie z tego nie zrobił, tylko zanurkował. Profilaktycznie nabrałam powietrza i dobrze, że to zrobiłam, bo po chwili znów byłam pod wodą. Tylko już wtedy idealnie widziałam napastnika.
<Nick?>
- Skąd ja to wiedziałem?
- No nie wiem, może nie chcesz mi powiedzieć...
- Oczywiście, a tak w ogóle to co ty tak przyglądałaś się tej wodzie?
- Tak po prostu, może dlatego, że lubię pływać w tym jeziorze...
- Tak...?
- Tak...czemu tak dziwnie na mnie patrzysz...?
- A spokojnie, ja tak mam.
- Okey...
Spojrzałam na wodę jeszcze raz, a potem chciałam coś zaproponować Nick'owi jednak nie zdążyłam, poczułam tylko czyjeś ramiona zaciskające się na moich nogach, a następnie słyszałam tylko duży plusk i wzburzoną wodę.
No to kąpiel miałam już dzisiaj z głowy.
Szybko się wynurzyłam, Nick również.
- Debilu! Nie rób tak więcej!- krzyknęłam chlapiąc go wodą.
On jednak nic sobie z tego nie zrobił, tylko zanurkował. Profilaktycznie nabrałam powietrza i dobrze, że to zrobiłam, bo po chwili znów byłam pod wodą. Tylko już wtedy idealnie widziałam napastnika.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Spojrzałem na nią i zaśmiałem się
- No nie wiem, może wywiozę Cię gdzieś za miasto i sprzedam - powiedziałem udając powagę, dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie - Żartuje przecież - podniosłem ręce w geście obrony
- No oby - uśmiechnęła się
- Twój tata nie lubi "samców" - zapytałem
- Nie lubi tych, którzy się koło mnie kręcą - westchnęła
- Nadopiekuńczy?
- Coś w tym stylu - uśmiechnęła się lekko - Martwi się, i tyle
- Zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli będziesz mega wredna, niedostępna i co tylko możliwe, to zawsze znajdzie się jakiś uparciuch - pokazałem palcem na siebie - który będzie chciał chociaż pogadać? - uśmiechnąłem się
<Ashley?>
- No nie wiem, może wywiozę Cię gdzieś za miasto i sprzedam - powiedziałem udając powagę, dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie - Żartuje przecież - podniosłem ręce w geście obrony
- No oby - uśmiechnęła się
- Twój tata nie lubi "samców" - zapytałem
- Nie lubi tych, którzy się koło mnie kręcą - westchnęła
- Nadopiekuńczy?
- Coś w tym stylu - uśmiechnęła się lekko - Martwi się, i tyle
- Zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli będziesz mega wredna, niedostępna i co tylko możliwe, to zawsze znajdzie się jakiś uparciuch - pokazałem palcem na siebie - który będzie chciał chociaż pogadać? - uśmiechnąłem się
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick
Ojciec, no super...
- Halo?
-"Gdzie ty jesteś? Lekcje już dawno skończyłaś, prawda?"
- Tak, skończyłam, jestem w lesie...jak zwykle po szkole...
-"No tak, zapomniałem...kiedy będziesz?"
- Nie wiem...
-"Jak to nie wiesz?!"
- Tato uspokój się...
-"Nie! Jakiś nowy się tu pląta, nie pozwolę żebyś chodziła po nocy sama!"- Od razu domyśliłam się, że chodzi o Nick'a.
-Nic mi nie będzie, nie jestem już małą dziewczynką...
-"Ashley nie dyskutuj...!"
Rozłączyłam się, po czym schowałam telefon do kieszeni.
- Wszystko w porządku?- Spytał chłopak.
- Tak, tylko mój ojciec jest przewrażliwiony, boi się, że nowy "samiec" w okolicy zrobi mi krzywdę...
- Nowy samiec...?
- Chodzi o Ciebie- Zaśmiałam się wstając aby rozprostować nogi.
Podeszłam do brzegu jeziora, po czym spojrzałam na jego idealnie gładką taflę.
- Chyba mi nic nie zrobisz...?- zapytałam patrząc dalej w to samo miejsce.
<Nick?>
- Halo?
-"Gdzie ty jesteś? Lekcje już dawno skończyłaś, prawda?"
- Tak, skończyłam, jestem w lesie...jak zwykle po szkole...
-"No tak, zapomniałem...kiedy będziesz?"
- Nie wiem...
-"Jak to nie wiesz?!"
- Tato uspokój się...
-"Nie! Jakiś nowy się tu pląta, nie pozwolę żebyś chodziła po nocy sama!"- Od razu domyśliłam się, że chodzi o Nick'a.
-Nic mi nie będzie, nie jestem już małą dziewczynką...
-"Ashley nie dyskutuj...!"
Rozłączyłam się, po czym schowałam telefon do kieszeni.
- Wszystko w porządku?- Spytał chłopak.
- Tak, tylko mój ojciec jest przewrażliwiony, boi się, że nowy "samiec" w okolicy zrobi mi krzywdę...
- Nowy samiec...?
- Chodzi o Ciebie- Zaśmiałam się wstając aby rozprostować nogi.
Podeszłam do brzegu jeziora, po czym spojrzałam na jego idealnie gładką taflę.
- Chyba mi nic nie zrobisz...?- zapytałam patrząc dalej w to samo miejsce.
<Nick?>
Od Nick'a CD Ashley
Zrobiło mi się szkoda dziewczyny, nie wiedziałam, że miała aż tak ciężko, to przykre na prawdę. Nastała chwila ciszy
- Moja matka zmarła przy porodzie - powiedziałem patrząc przez siebie - Mam tylko jej zdjęcie, ojciec nigdy nie chciał o niej mówić, więc wiem niewiele, po tym co się stało zaczął traktować kobiety jak przedmioty, które służą mu do robienia jedzenia i do zabaw w łóżku - powiedziałem z irytacją - Nigdy nie umiałem tego zrozumieć, po dwóch latach urodziła się Tai. Na początku było okej, chyba normalnie, ale im była starsza tym stawał się gorszy, mnie wyganiał z domu żebym nic nie widział. Wiesz wtedy mi to nie przeszkadzało, mogłem chodzić na imprezy robić co chce - westchnąłem - Teraz nie mam z nim kontaktu, nie wiem co się z nim dzieje - mruknąłem
- Długo już tak? - zapytała
- Rok, może dwa - wzruszyłem ramionami, kiedy nagle zadzwonił telefon dziewczyny
- Przepraszam muszę odebrać - powiedziała patrząc na wyświetlacz komórki
- Dobrze rozumiem - kiwnąłem głową
<Ashley?>
- Moja matka zmarła przy porodzie - powiedziałem patrząc przez siebie - Mam tylko jej zdjęcie, ojciec nigdy nie chciał o niej mówić, więc wiem niewiele, po tym co się stało zaczął traktować kobiety jak przedmioty, które służą mu do robienia jedzenia i do zabaw w łóżku - powiedziałem z irytacją - Nigdy nie umiałem tego zrozumieć, po dwóch latach urodziła się Tai. Na początku było okej, chyba normalnie, ale im była starsza tym stawał się gorszy, mnie wyganiał z domu żebym nic nie widział. Wiesz wtedy mi to nie przeszkadzało, mogłem chodzić na imprezy robić co chce - westchnąłem - Teraz nie mam z nim kontaktu, nie wiem co się z nim dzieje - mruknąłem
- Długo już tak? - zapytała
- Rok, może dwa - wzruszyłem ramionami, kiedy nagle zadzwonił telefon dziewczyny
- Przepraszam muszę odebrać - powiedziała patrząc na wyświetlacz komórki
- Dobrze rozumiem - kiwnąłem głową
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick
- Co miałoby się zdarzyć?
- Nie wiem, różne rzeczy się dzieją. Nie możesz niczego przewidzieć...
- Tu się z tobą zgodzę, ale ja nie wyobrażam sobie opuść tego miasta. Zbyt wiele wspomnień, tradycja watahy...bliscy, którzy zostali pochowani na terenie stada...
- Jesteś bardzo związana z naszymi tradycjami, wielu takich jak my tym się nie przejmuje...
- Wielu takich jak my nie posiada watahy, dlatego się tym nie przejmuje, a tradycje to jedna z niwielu rzeczy które nam pozostały.
- Co masz na myśli?
- Oprócz tego, że jest nas coraz mniej i oprócz tego, że gdy ktoś się dowie o nas chce tylko naszej śmierci. Samotni nasi nie znajdują drugiej połówki, nie znają tradycji, są samotni, a my powinniśmy być razem. Większość naszych bliskich nie żyje...to też sprawia ból...
- Nigdy nie myślałem o tym w taki sposób, nie miałem watahy...nie znam tradycji...
- Tylko pamiętaj, że nie we wszystkich wypadkach bycie samotnym jest własnym wyborem, czasami los tak chce...
- Los, który jest niesprawiedliwy.
- Nawet nie wiesz jak...
Nastała cisza, długo nie mogłam jednak jej utrzymać, musiałam komuś to w końcu powiedzieć...
- Moja mama została zamordowana przez ludzi, gdy miałam osiem lat...byliśmy pod namiotami, ktoś zauważył, że jest taka. Następnego dnia ją złapali i na oczach moich, brata i ojca sprowokowali ją do przemiany, a potem podcięli jej gardło...ale im było mało...i wyrwali jej serce gołą dłonią...-te ostatnie słowa powiedziałam z bijącym chłodem i nienawiścią- ojciec gdy to zobaczył przemienił się i rozszarpał z bólu po ukochanej wszystkich tych, którzy tam byli...
Poczułam jak spływa mi ogromna, gorzka łza po policzku...
A żeby nie było nudno, emocje które mną wtedy kierowały postanowiły, że się zmienię.
<Nick? Nie miałam innego pomysłu>
- Nie wiem, różne rzeczy się dzieją. Nie możesz niczego przewidzieć...
- Tu się z tobą zgodzę, ale ja nie wyobrażam sobie opuść tego miasta. Zbyt wiele wspomnień, tradycja watahy...bliscy, którzy zostali pochowani na terenie stada...
- Jesteś bardzo związana z naszymi tradycjami, wielu takich jak my tym się nie przejmuje...
- Wielu takich jak my nie posiada watahy, dlatego się tym nie przejmuje, a tradycje to jedna z niwielu rzeczy które nam pozostały.
- Co masz na myśli?
- Oprócz tego, że jest nas coraz mniej i oprócz tego, że gdy ktoś się dowie o nas chce tylko naszej śmierci. Samotni nasi nie znajdują drugiej połówki, nie znają tradycji, są samotni, a my powinniśmy być razem. Większość naszych bliskich nie żyje...to też sprawia ból...
- Nigdy nie myślałem o tym w taki sposób, nie miałem watahy...nie znam tradycji...
- Tylko pamiętaj, że nie we wszystkich wypadkach bycie samotnym jest własnym wyborem, czasami los tak chce...
- Los, który jest niesprawiedliwy.
- Nawet nie wiesz jak...
Nastała cisza, długo nie mogłam jednak jej utrzymać, musiałam komuś to w końcu powiedzieć...
- Moja mama została zamordowana przez ludzi, gdy miałam osiem lat...byliśmy pod namiotami, ktoś zauważył, że jest taka. Następnego dnia ją złapali i na oczach moich, brata i ojca sprowokowali ją do przemiany, a potem podcięli jej gardło...ale im było mało...i wyrwali jej serce gołą dłonią...-te ostatnie słowa powiedziałam z bijącym chłodem i nienawiścią- ojciec gdy to zobaczył przemienił się i rozszarpał z bólu po ukochanej wszystkich tych, którzy tam byli...
Poczułam jak spływa mi ogromna, gorzka łza po policzku...
A żeby nie było nudno, emocje które mną wtedy kierowały postanowiły, że się zmienię.
<Nick? Nie miałam innego pomysłu>
Od Nick'a CD Ashley
- To gdzie jedziemy? - zapytałem - Nie znam okolic, więc liczę na Ciebie
- Niedaleko jest fajne jezioro, możemy tam jechać
- Okej chyba nawet wiem o czym mówisz - uśmiechnąłem się i ruszyłem. Czułem, że dziewczyna trzyma się mnie mocno, chyba to nie była jej pierwsza przejażdżka w życiu. Po niecałych 20 minutach byliśmy na miejscu. Pomogłem jej zejść po czym usiedliśmy pod jednym z drzew
- Nawet tutaj ładnie - powiedziałem rozglądając się
- Też tak uważam - uśmiechnęła się
- Całe życie w jednym mieście, ciężko mi sobie to wyobrazić - przyznałem
- Rozumiem, że Ty podróżowałeś - spojrzała na mnie
- Byłem w kilku miejscach, tutaj raczej zostanę na dłużej, a przynajmniej mam takie plany, ale nie wiadomo co się zdarzy
<Ashley?>
- Niedaleko jest fajne jezioro, możemy tam jechać
- Okej chyba nawet wiem o czym mówisz - uśmiechnąłem się i ruszyłem. Czułem, że dziewczyna trzyma się mnie mocno, chyba to nie była jej pierwsza przejażdżka w życiu. Po niecałych 20 minutach byliśmy na miejscu. Pomogłem jej zejść po czym usiedliśmy pod jednym z drzew
- Nawet tutaj ładnie - powiedziałem rozglądając się
- Też tak uważam - uśmiechnęła się
- Całe życie w jednym mieście, ciężko mi sobie to wyobrazić - przyznałem
- Rozumiem, że Ty podróżowałeś - spojrzała na mnie
- Byłem w kilku miejscach, tutaj raczej zostanę na dłużej, a przynajmniej mam takie plany, ale nie wiadomo co się zdarzy
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick
- Jasne, było by super. Tylko co na to Tai?
- Mną się nie przejmujcie, posprzątam przez ten czas...bo ten idiota i tak by tego nie zrobił.
- Może Ci pomóc?- Spytałam
- Nie, spoko dam radę- Taiga się uśmiechnęła- A z resztą mam go już dosyć, więc przyda mi się trochę spokoju od niego.
- Też Cię kocham Tai!- Nick krzyknął z przedpokoju.
- Urok posiadania rodzeństwa...- Powiedziałam.
- Co nie- Tai znów się zaśmiała.
Nick po chwili pojawił się w progu drzwi, po czym się oparł o futrynę.
- Dobra koniec tych pogaduszek, Ashley chodź zanim się ściemni.
- Dobra, to do jutra Tai- Powiedziałam wstając z krzesła.
Po chwili byliśmy razem z Nick'em przed domem. Jego maszyna była zaparkowana na podjeździe. Jak wcześniej mogłam jej nie zauważyć? Podeszliśmy do motoru, a gdy już przy nim byliśmy Nick wziął jeden z kasków i założył mi go na głowę.
- I jak? Pasuje?
- Tak. Dzięki.
- Spoko.
Nick wsiadł na maszynę, po czym wykonał gest, którym nie na nią zaprosił. Wsiadłam, nawet mi się udało nie spaść XD
Tak, kiedyś mi się to zdarzyło, ale jak byłam młodsza...nieważne...
Chłopak założył swój.
- Obejmij mnie w pasie- Rzucił nagle, a ja bez żadnych ale go objęłam.
<Nick? Dalej ty :P>
- Mną się nie przejmujcie, posprzątam przez ten czas...bo ten idiota i tak by tego nie zrobił.
- Może Ci pomóc?- Spytałam
- Nie, spoko dam radę- Taiga się uśmiechnęła- A z resztą mam go już dosyć, więc przyda mi się trochę spokoju od niego.
- Też Cię kocham Tai!- Nick krzyknął z przedpokoju.
- Urok posiadania rodzeństwa...- Powiedziałam.
- Co nie- Tai znów się zaśmiała.
Nick po chwili pojawił się w progu drzwi, po czym się oparł o futrynę.
- Dobra koniec tych pogaduszek, Ashley chodź zanim się ściemni.
- Dobra, to do jutra Tai- Powiedziałam wstając z krzesła.
Po chwili byliśmy razem z Nick'em przed domem. Jego maszyna była zaparkowana na podjeździe. Jak wcześniej mogłam jej nie zauważyć? Podeszliśmy do motoru, a gdy już przy nim byliśmy Nick wziął jeden z kasków i założył mi go na głowę.
- I jak? Pasuje?
- Tak. Dzięki.
- Spoko.
Nick wsiadł na maszynę, po czym wykonał gest, którym nie na nią zaprosił. Wsiadłam, nawet mi się udało nie spaść XD
Tak, kiedyś mi się to zdarzyło, ale jak byłam młodsza...nieważne...
Chłopak założył swój.
- Obejmij mnie w pasie- Rzucił nagle, a ja bez żadnych ale go objęłam.
<Nick? Dalej ty :P>
Od Nick'a CD Ashley, Taiga
Zacząłem przyrządzać deser, bo tylko to umiem robić jeśli chodzi o
kuchnię. Dziewczyny gadały o czymś, więc im się nie wtrącałem w rozmowę i
tak nigdy nie mogłem za tym nadążyć.
- Oto deser - postawiłem na blacie kuferki z lodami, bitą śmietaną i ciastkami
- Jeszcze gdybyś wszystko zrobił sam - mruknęła Taiga zaczynając jeść
- A Ty jak zawsze masz problem - przewróciłem oczami
- Tylko do Ciebie - zaznaczyła
- Jak to jest mieszkać całe życie w jednym mieście? - zapytałem
- A może teraz wy coś o sobie powiecie? - zaśmiała się lekko
- Dobra ja zacznę bo będzie krócej, lubię śpiewać, malować i ćwiczyć - skończyła Tai
- Coś konkretnego? - zapytała dziewczyna
- Różne sztuki walki
- Natomiast ja, wole grać w siatkówkę, grać na gitarze no i kocham motory
- Masz jakiś swój? - zapytała najwyraźniej zaciekawiona
- No pewnie - powiedziałem z lekkim uśmiechem - Stoi jeden przed domem, jak chcesz mogę Ci dać kask i możemy się gdzieś przejechać, pokazałbyś mi przy okazji okolice - zaproponowałem
<Ashley?>
- Oto deser - postawiłem na blacie kuferki z lodami, bitą śmietaną i ciastkami
- Jeszcze gdybyś wszystko zrobił sam - mruknęła Taiga zaczynając jeść
- A Ty jak zawsze masz problem - przewróciłem oczami
- Tylko do Ciebie - zaznaczyła
- Jak to jest mieszkać całe życie w jednym mieście? - zapytałem
- A może teraz wy coś o sobie powiecie? - zaśmiała się lekko
- Dobra ja zacznę bo będzie krócej, lubię śpiewać, malować i ćwiczyć - skończyła Tai
- Coś konkretnego? - zapytała dziewczyna
- Różne sztuki walki
- Natomiast ja, wole grać w siatkówkę, grać na gitarze no i kocham motory
- Masz jakiś swój? - zapytała najwyraźniej zaciekawiona
- No pewnie - powiedziałem z lekkim uśmiechem - Stoi jeden przed domem, jak chcesz mogę Ci dać kask i możemy się gdzieś przejechać, pokazałbyś mi przy okazji okolice - zaproponowałem
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick, Taiga
- Urodziłam się w tym mieście, więc mieszkam tu od początku. Mam starszego brata, tylko nie wiem kiedy wróci, bo ojciec wysłał go na trening rok temu...
A o mnie co chcecie wiedzieć?
- Przemiana, zainteresowania i takie tam- Odpowiedział.
- Przemiana w wieku 16 lat, jak wszyscy...lubię grać na gitarze i śpiewać. Nie pogardzę też jakimiś klubami wieczorem- Zaśmiałam się pod nosem.
- Panna imprezowiczka- Zaśmiał się.
- Powiedzmy...- Uśmiechnęłam się.
Po jakiś 20 min byliśmy pod domem Taigi, no i powiedzmy też, że i Nick'a...
Weszliśmy do środka i pierwsze co zobaczyłam, to ogromny bałagan już w przedpokoju.
- NICK!- Taiga wydarła się na całe mieszkanie, po czym ruszyła w jego stronę.
- CO TO ZA SYF?!
- Oj tam, mały bałagan. Czasami się taki przydaje- Chłopak się zaśmiał.
- To nie jest śmieszne Nick!
- Tak? To czemu się śmieję?
- Będziesz to sprzątał.
- A co ja? Gosposia?
- Nie, ale ty tu wszystko rozwaliłeś i to ty będziesz sprzątał, proste, każdy sprząta po sobie.
Nick przewrócił oczami, po czym ruszył do kuchni odstawić siatkę z zakupami. A ja tak stałam przy drzwiach i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
- Ashley, chodź usiądziemy w kuchni.
Poszłam za Tai, która po drodze kopała rzeczy które rozwalił jej brat, abyśmy mogły spokojnie przejść.
Gdy weszłyśmy do kuchni, Nick coś kombinował z rzeczami, które kupił. Usiadłam przy blacie na krześle coś typu barowego, a Tai obok mnie na drugim.
<Nick?Tai?>
A o mnie co chcecie wiedzieć?
- Przemiana, zainteresowania i takie tam- Odpowiedział.
- Przemiana w wieku 16 lat, jak wszyscy...lubię grać na gitarze i śpiewać. Nie pogardzę też jakimiś klubami wieczorem- Zaśmiałam się pod nosem.
- Panna imprezowiczka- Zaśmiał się.
- Powiedzmy...- Uśmiechnęłam się.
Po jakiś 20 min byliśmy pod domem Taigi, no i powiedzmy też, że i Nick'a...
Weszliśmy do środka i pierwsze co zobaczyłam, to ogromny bałagan już w przedpokoju.
- NICK!- Taiga wydarła się na całe mieszkanie, po czym ruszyła w jego stronę.
- CO TO ZA SYF?!
- Oj tam, mały bałagan. Czasami się taki przydaje- Chłopak się zaśmiał.
- To nie jest śmieszne Nick!
- Tak? To czemu się śmieję?
- Będziesz to sprzątał.
- A co ja? Gosposia?
- Nie, ale ty tu wszystko rozwaliłeś i to ty będziesz sprzątał, proste, każdy sprząta po sobie.
Nick przewrócił oczami, po czym ruszył do kuchni odstawić siatkę z zakupami. A ja tak stałam przy drzwiach i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
- Ashley, chodź usiądziemy w kuchni.
Poszłam za Tai, która po drodze kopała rzeczy które rozwalił jej brat, abyśmy mogły spokojnie przejść.
Gdy weszłyśmy do kuchni, Nick coś kombinował z rzeczami, które kupił. Usiadłam przy blacie na krześle coś typu barowego, a Tai obok mnie na drugim.
<Nick?Tai?>
Od Taigi CD Ashley, Nick
Zaśmiałam się pod nosem
- Mój brat jest inny, umiał to już jak był mały, zawsze mnie tym dręczył - wzruszyłam ramionami - Taki już jest, ale nie martw się rzadko kiedy używa swoich mocy
- Umie coś jeszcze? - zapytała zaskoczona
- Podobno każdy coś umie niezwykłego co odkrywa się w wieku 18 lat, a o takich rzeczach lepiej gadaj z nim, lubi magię - wstałam widząc, że wychodzi ze sklepu
- To co idziemy? - zapytał
- Tak - kiwnęłam dziewczyna głową
- Tylko nie przejmuj się bałaganem - powiedział nagle
- Jakim bałaganem? Gdy wychodziłam było czysto - wtrąciłam
- A gdy ja wychodziłem to nie, dziwne prawda - zaśmiał się - Mam nadzieje, że lubisz lody i ciastka, niestety nie mieli za dużo słodkości - westchnął - Ashley opowiedz coś o sobie, masz rodzeństwo? Skąd jesteś? - zaczął ją wypytywać z uśmiechem
<Ashley?>
- Mój brat jest inny, umiał to już jak był mały, zawsze mnie tym dręczył - wzruszyłam ramionami - Taki już jest, ale nie martw się rzadko kiedy używa swoich mocy
- Umie coś jeszcze? - zapytała zaskoczona
- Podobno każdy coś umie niezwykłego co odkrywa się w wieku 18 lat, a o takich rzeczach lepiej gadaj z nim, lubi magię - wstałam widząc, że wychodzi ze sklepu
- To co idziemy? - zapytał
- Tak - kiwnęłam dziewczyna głową
- Tylko nie przejmuj się bałaganem - powiedział nagle
- Jakim bałaganem? Gdy wychodziłam było czysto - wtrąciłam
- A gdy ja wychodziłem to nie, dziwne prawda - zaśmiał się - Mam nadzieje, że lubisz lody i ciastka, niestety nie mieli za dużo słodkości - westchnął - Ashley opowiedz coś o sobie, masz rodzeństwo? Skąd jesteś? - zaczął ją wypytywać z uśmiechem
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick, Taiga
Nadal byłam zaskoczona tą sytuacją, ale musiałam się szybko otrząsnąć.
- I jak? Wpadniesz do nas?- Spytała Tai.
- Y..tak, tak, sorry zamyśliłam się.
- Spoko, to to w drogę!- Nick krzyknął, po czym ruszył w stronę centrum miasta.
Nie szliśmy długo, szkoła na szczęście znajduje się niedaleko centrum, więc na miejscu byliśmy gdzieś w 10 min. Po dotarciu do sklepu Nick poszedł zrobić zakupy, a my z Tai usiadłyśmy w tym czasie na ławce.
- Nadal trochę zdziwiona?- Spytała dziewczyna.
- Tak, kurcze...jak to możliwe...
- Co?
- Zmiana wyglądu w postaci człowieka...dziadek mi kiedyś opowiadał o jednej osobie która to potrafiła, ale to było jakieś 55 lat temu...
<NIck? Taiga?>
- I jak? Wpadniesz do nas?- Spytała Tai.
- Y..tak, tak, sorry zamyśliłam się.
- Spoko, to to w drogę!- Nick krzyknął, po czym ruszył w stronę centrum miasta.
Nie szliśmy długo, szkoła na szczęście znajduje się niedaleko centrum, więc na miejscu byliśmy gdzieś w 10 min. Po dotarciu do sklepu Nick poszedł zrobić zakupy, a my z Tai usiadłyśmy w tym czasie na ławce.
- Nadal trochę zdziwiona?- Spytała dziewczyna.
- Tak, kurcze...jak to możliwe...
- Co?
- Zmiana wyglądu w postaci człowieka...dziadek mi kiedyś opowiadał o jednej osobie która to potrafiła, ale to było jakieś 55 lat temu...
<NIck? Taiga?>
Od Nicka CD Ashley, Taiga
Zaśmiałem się lekko
- Widzisz to taka moja mała sztuczka, której się kiedyś nauczyłem - wyszczerzyłem się - Kiedy byłem mały nauczyłem się przybierać różne postacie
- Czyli możesz się zmieniać w innych? - zapytała dziewczyna bardzo zaskoczona
- Tak, tylko potrzebuje zgody tej drugiej osoby, wyjaśniłem chłopakowi o co chodzi i nie miał nic przeciwko - wzruszyłem ramionami
- Głupek - przewróciła oczami Taiga
- Nie jesteście zbyt...- zaczęła dziewczyna
- Zbyt podobni? Tak wiem - machnąłem ręką - Mamy tylko jednego ojca - w tym momencie dostałem w łokcia od siostry - Okej już nic nie mówię - wydusiłem z siebie
- No oby - zagroziła mi
- Jesteś tutaj najmłodsza wiesz - pokazałem jej język - Co robicie? - zapytałem
- Właściwie to nic... - powiedziała dziewczyna, wydawało mi się, czy była strasznie nieśmiała
- To może wpadniesz do nas?
- Chyba do mnie - wtrąciła Taiga - To mój dom, nie zapominaj
- Co Twoje to i moje - przewróciłem oczami - Tylko po drodze trzeba skoczyć na zakupy bo w lodówce jest pusto
<Ashley?>
- Widzisz to taka moja mała sztuczka, której się kiedyś nauczyłem - wyszczerzyłem się - Kiedy byłem mały nauczyłem się przybierać różne postacie
- Czyli możesz się zmieniać w innych? - zapytała dziewczyna bardzo zaskoczona
- Tak, tylko potrzebuje zgody tej drugiej osoby, wyjaśniłem chłopakowi o co chodzi i nie miał nic przeciwko - wzruszyłem ramionami
- Głupek - przewróciła oczami Taiga
- Nie jesteście zbyt...- zaczęła dziewczyna
- Zbyt podobni? Tak wiem - machnąłem ręką - Mamy tylko jednego ojca - w tym momencie dostałem w łokcia od siostry - Okej już nic nie mówię - wydusiłem z siebie
- No oby - zagroziła mi
- Jesteś tutaj najmłodsza wiesz - pokazałem jej język - Co robicie? - zapytałem
- Właściwie to nic... - powiedziała dziewczyna, wydawało mi się, czy była strasznie nieśmiała
- To może wpadniesz do nas?
- Chyba do mnie - wtrąciła Taiga - To mój dom, nie zapominaj
- Co Twoje to i moje - przewróciłem oczami - Tylko po drodze trzeba skoczyć na zakupy bo w lodówce jest pusto
<Ashley?>
Od Ashley CD Nick, Taiga
Ostrożnie podałam mu rękę.
- Ashley...
- Widzę, że poznałaś się już z moją siostrą.
- T..tak...zaraz, czekaj. Taiga mówiłaś, że go nie znasz, a tu nagle...
- Heh, trochę skołowana?- Zapytał.
- Tak, o co tu chodzi? Nic już nie rozumiem...
Położyłam palce na skroniach, a następnie je potarłam.
- Wytłumaczy mi to ktoś?
<Nick? Taiga? Sorry, że tak krótko ale zbiliście mie z tropu XD>
- Ashley...
- Widzę, że poznałaś się już z moją siostrą.
- T..tak...zaraz, czekaj. Taiga mówiłaś, że go nie znasz, a tu nagle...
- Heh, trochę skołowana?- Zapytał.
- Tak, o co tu chodzi? Nic już nie rozumiem...
Położyłam palce na skroniach, a następnie je potarłam.
- Wytłumaczy mi to ktoś?
<Nick? Taiga? Sorry, że tak krótko ale zbiliście mie z tropu XD>
Od Nicka CD Ashley, Taiga
Miałem zrobić mojej siostrze niespodziankę w domu, ale ile można
siedzieć w samotności, nie miałem tam co robić. W telewizji nuda,
komputer ma na hasło i nawet konsoli nie ma żeby pograć, więc ruszyłem
do szkoły. Po kilku minutach zauważyłem moją siostrę, była z jakąś
dziewczyną to dziwne, że tak szybko znalazła sobie koleżanki, no ale.
Poszedłem w ich stronę, dziewczyna od razu stanęła mi na drodze jednak
ją ominąłem
- Siema siostrzyczko - uśmiechnąłem się obejmując czarnowłosą dziewczynę ramieniem
- Mówiłeś, że nie przyjedziesz w ten semestr - powiedziała zaskoczona
- Niespodzianka - zaśmiałem się, spojrzałem na dziewczynę, która odsunęła się kilka kroków - Nick - podałem jej rękę
<Ashley?>
- Siema siostrzyczko - uśmiechnąłem się obejmując czarnowłosą dziewczynę ramieniem
- Mówiłeś, że nie przyjedziesz w ten semestr - powiedziała zaskoczona
- Niespodzianka - zaśmiałem się, spojrzałem na dziewczynę, która odsunęła się kilka kroków - Nick - podałem jej rękę
<Ashley?>
Od Ashley CD Taiga
Popatrzyłam na chłopaka, którego wskazała Taiga. Szybko odwróciłam się do niej.
- Chodzi tutaj do szkoły już od jakiegoś czasu, nie wiem może gdzieś ze dwa lata...wydaje mi się, że jest jednym z nas, ale czuć że to dość silny chłopak i nie tylko w postaci człowieka jak i wilka...Zabroniono mi podchodzenia do samotnych "samców", więc nic więcej nie wiem.
- Jak to "zabroniono"?
- Mój ojciec jest dość rygorystyczny jeśli chodzi o to.
- Ok, no to co dalej?
- Nie mam pojęcia, z chęcią bym się dowiedziała nieco więcej o nim...Zwłaszcza, że mój ojciec też jest ciekawy. Całe stado się lekko denerwuje cała tą sytuacją.
- Całe stado? Jest nas więcej?
- Tak, większość nas mieszka w domu na obrzeżach miasta, blisko do lasu i takie tam, a no i dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś nas odkryje.
- Aha...wszyscy tam mieszkacie?
- Nie, sporo też mieszka w domkach w miej zatłoczonej części miasta.
- Jest nas aż tak dużo?
- Nie, stado bardzo się przerzedziło, dużo wyjechało, spory z ojcem i Starszyzną, dobra ale nie teraz o tym. Po moich lekcjach spotkamy się w lasku obok szkoły. Ok?
Dziewczyna kiwnęła głową, po czym odeszła. Ja raz jeszcze zwróciłam wzrok ku chłopakowi, po czym odeszłam.
Po skończonej lekcji, na szczęście ostatniej, ruszyłam ku wyznaczonemu miejscu. Taiga już tam czekała, siedziała pod drzewem i rysowała coś palcem po ziemi.
- Ok, jestem. To co robimy?
- Hmm...daj mi się zastanowić...- Taiga wstała, po czym zaczęła chodzić w koło drzewa.
- I jak? Wpadłaś na coś?
- Yyyy...nie.
- Ekstra.
Nagle usłyszałam, że ktoś zbliża się w naszą stronę. Stanęłam twarzą do zbliżającej się osoby. Jednak ta szybko skręciła i znalazła się przy Tai.
<Nick? Taiga?>
- Chodzi tutaj do szkoły już od jakiegoś czasu, nie wiem może gdzieś ze dwa lata...wydaje mi się, że jest jednym z nas, ale czuć że to dość silny chłopak i nie tylko w postaci człowieka jak i wilka...Zabroniono mi podchodzenia do samotnych "samców", więc nic więcej nie wiem.
- Jak to "zabroniono"?
- Mój ojciec jest dość rygorystyczny jeśli chodzi o to.
- Ok, no to co dalej?
- Nie mam pojęcia, z chęcią bym się dowiedziała nieco więcej o nim...Zwłaszcza, że mój ojciec też jest ciekawy. Całe stado się lekko denerwuje cała tą sytuacją.
- Całe stado? Jest nas więcej?
- Tak, większość nas mieszka w domu na obrzeżach miasta, blisko do lasu i takie tam, a no i dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś nas odkryje.
- Aha...wszyscy tam mieszkacie?
- Nie, sporo też mieszka w domkach w miej zatłoczonej części miasta.
- Jest nas aż tak dużo?
- Nie, stado bardzo się przerzedziło, dużo wyjechało, spory z ojcem i Starszyzną, dobra ale nie teraz o tym. Po moich lekcjach spotkamy się w lasku obok szkoły. Ok?
Dziewczyna kiwnęła głową, po czym odeszła. Ja raz jeszcze zwróciłam wzrok ku chłopakowi, po czym odeszłam.
Po skończonej lekcji, na szczęście ostatniej, ruszyłam ku wyznaczonemu miejscu. Taiga już tam czekała, siedziała pod drzewem i rysowała coś palcem po ziemi.
- Ok, jestem. To co robimy?
- Hmm...daj mi się zastanowić...- Taiga wstała, po czym zaczęła chodzić w koło drzewa.
- I jak? Wpadłaś na coś?
- Yyyy...nie.
- Ekstra.
Nagle usłyszałam, że ktoś zbliża się w naszą stronę. Stanęłam twarzą do zbliżającej się osoby. Jednak ta szybko skręciła i znalazła się przy Tai.
<Nick? Taiga?>
Od Taigi CD Ashley
Przejechałam językiem po swoich kłach, które po chwili się schowały.
Instynkt obronny tak jak ja go uwielbiam, ale poznałam chociaż kogoś
podobnego do siebie. Przebrałam się i ruszyłam w stronę sali, wydawało
mi się, że cały czas czuje na sobie czyjeś spojrzenie i nie wydawało mi
się, niedaleko siedział jakiś chłopak, który ewidentnie się na mnie
gapił co zaczynało być wkurzające, czyżby on też był jednym z nas?
Dzisiaj biegaliśmy, oczywiście biegłam truchtem, nie chciałam wydać się
pierwszego dnia, ani też nie chciałam wstąpić do żadnej drużyny. Po
lekcji szybko się przebrałam, wyszłam przed budynek, po minucie
usłyszałam dzwonek. W końcu zobaczyłam, że wychodzi dziewczyna, która
mnie sprowokowała
- Mam pytanie - powiedziałam od razu, ciągnąc ją za rękaw i bardziej odległe miejsce
- Nawet Cię nie znam - burknęła, westchnęłam głęboko
- Taiga, ta sama którą walnęłaś dzisiaj rano drzwiami
- Ashley - przewróciła oczami - Co chcesz?
- Znasz tego chłopaka? - kiwnęłam głową na chłopaka, który siedział na murku i co jakiś czas na nas zerkał, jednak to nie było zwykłe spojrzenie, raczej coś w rodzaju "uciekaj bo Cię dorwę i rozszarpie"
( Ashley?)
- Mam pytanie - powiedziałam od razu, ciągnąc ją za rękaw i bardziej odległe miejsce
- Nawet Cię nie znam - burknęła, westchnęłam głęboko
- Taiga, ta sama którą walnęłaś dzisiaj rano drzwiami
- Ashley - przewróciła oczami - Co chcesz?
- Znasz tego chłopaka? - kiwnęłam głową na chłopaka, który siedział na murku i co jakiś czas na nas zerkał, jednak to nie było zwykłe spojrzenie, raczej coś w rodzaju "uciekaj bo Cię dorwę i rozszarpie"
( Ashley?)
Od Ashley CD Taiga
Wypuściłam głośno powietrze nosem z poirytowania po czym ruszyłam za dziewczyną.
Idealnie wyczuwałam jej zapach, różnił się od zapachu zwykłych ludzi...od tamtej pory wiedziałam kim jest, jedną z nas...
Na każdej przerwie ją obserwowałam, wiedziałam że o tym wie. Dla nas nie trudno jest się o tym przekonać, no ale wracając...Poczekałam do końca lekcji, ostatni miała w-f, więc postanowiłam złapać ją w szatni dla dziewczyn. Gdy wszystkie już wyszły zakradłam się do szatni.
Była tam i robiła coś przy torbie. Oparłam się o ścianę.
- Czego chcesz?- Warknęła.
Uśmiechnęłam się tylko, po czym podeszłam do niej bliżej.
- Wiem kim jesteś...- Powiedziałam patrząc w jej oczy.
Dziewczyna się lekko przeraziła, ale zaraz przybrała twardy wyraz twarzy.
- Co niby wiesz? Ze jestem nowa?
- Nie, wiem kim jesteś...
Dziewczyna próbowała się wymknąć, jednak jej na to nie pozwoliłam. Złapałam ją za ramiona i przygniotłam do ściany. Warknęłam na nią.
- Co ty wyprawiasz?! Oszalałaś?!
- Może, ale to jedyny sposób.
Z mojego gardła wydostał się charkot. Dziewczyna nie pozostałą mi dłużna, ale mnie to nie wystarczyło. Ścisnęłam ją mocniej i zawarczałam wyzywającą. I oto uzyskałam efekt na który czekałam, a mianowicie zmiana koloru oczu i pojawianie się powoli kłów.
- Mówiłam, że wiem kim jesteś...
Puściłam ją, po czym wyszłam z szatni.
<Taiga? ^^>
Idealnie wyczuwałam jej zapach, różnił się od zapachu zwykłych ludzi...od tamtej pory wiedziałam kim jest, jedną z nas...
Na każdej przerwie ją obserwowałam, wiedziałam że o tym wie. Dla nas nie trudno jest się o tym przekonać, no ale wracając...Poczekałam do końca lekcji, ostatni miała w-f, więc postanowiłam złapać ją w szatni dla dziewczyn. Gdy wszystkie już wyszły zakradłam się do szatni.
Była tam i robiła coś przy torbie. Oparłam się o ścianę.
- Czego chcesz?- Warknęła.
Uśmiechnęłam się tylko, po czym podeszłam do niej bliżej.
- Wiem kim jesteś...- Powiedziałam patrząc w jej oczy.
Dziewczyna się lekko przeraziła, ale zaraz przybrała twardy wyraz twarzy.
- Co niby wiesz? Ze jestem nowa?
- Nie, wiem kim jesteś...
Dziewczyna próbowała się wymknąć, jednak jej na to nie pozwoliłam. Złapałam ją za ramiona i przygniotłam do ściany. Warknęłam na nią.
- Co ty wyprawiasz?! Oszalałaś?!
- Może, ale to jedyny sposób.
Z mojego gardła wydostał się charkot. Dziewczyna nie pozostałą mi dłużna, ale mnie to nie wystarczyło. Ścisnęłam ją mocniej i zawarczałam wyzywającą. I oto uzyskałam efekt na który czekałam, a mianowicie zmiana koloru oczu i pojawianie się powoli kłów.
- Mówiłam, że wiem kim jesteś...
Puściłam ją, po czym wyszłam z szatni.
<Taiga? ^^>
Od Taigi
Miałam już dosyć uciekania, ciągłego zmieniania miejsca zamieszkania.
Minęło już tyle czasu, może w końcu zostanę gdzieś na stałe, a chociaż
spróbuje. Przeniosłam się do miasta gdzie podobno są tacy ludzie jak ja,
jednak czy to prawda? Przecież nie stanę na środku i nie zapytam, kto
jeszcze umie się przemienić w wilka. Weszłam do swojego małego
mieszkanka, które dostałam w prezentacie od cioci, jedyna osoba, na
którą mogę liczyć. Nie było duże, dwa pokoje, kuchnia, łazienka, ale mi
to wystarczy, może nawet poszukam jakiegoś współlokatora? Zawsze trochę
mniej wydatków, ale tym zajmę się kiedy indziej. Rozpakowałam swoje
rzeczy i nawet nie wiem kiedy zrobił się wieczór, zjadłam coś na szybko,
prysznic i do łóżka, zasnęłam od razu. Obudził mnie budzik, tak jak ja
go kocham. Wstałam leniwie, i poszłam do łazienki, po szybkim prysznicu
założyłam rurki, bokserkę i szarą bluzę, włosy zostawiłam dzisiaj
rozpuszczone. Wzięłam plecak i ruszyłam w stronę szkoły, chciałam wejść
do budynku kiedy dostałam z drzwi
- Świetnie pierwszego dnia - mruknęłam do siebie trzymając się za nos
- Cała jesteś? - usłyszałam głos z naprzeciwka
- A nie widać? - warknęłam idąc dalej
(Ashley?)
- Świetnie pierwszego dnia - mruknęłam do siebie trzymając się za nos
- Cała jesteś? - usłyszałam głos z naprzeciwka
- A nie widać? - warknęłam idąc dalej
(Ashley?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
