Po tych słowach znów wrócił do całowania mnie. Jeszcze nigdy tak mnie nie wzięło ze względu na faceta. Moje przypuszczenie było tylko jedno, wpojenie...Musiało ono kiedyś nastąpić, doskonale o tym wiedziałam i cieszyłam się, że to właśnie w Nick'a. Tylko był mały problem...a mianowicie ojciec i Dante, no i może jeszcze reszta watahy. Nie byli zadowoleni z nowego "innego" mieszkańca w mieście, i jak na razie dobrze, że nie wiedzieli o Tai. Chociaż domyślałam się, że to szybko się zmieni. Ale nie to było w tamtej chwili najważniejsze...
Musieliśmy się nieźle obmacywać skoro nawet ludzie, którzy wychodzili z klubu na fajkę nam że tak powiem "wiwatowali".
- Może jednak pójdziemy gdzieś indziej, Dante może wyjść w każdej chwili...- Powiedziałam do Nick'a odrywając się od Niego.
<Nick?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz