Spojrzałem na nią i zaśmiałem się
- No nie wiem, może wywiozę Cię gdzieś za miasto i sprzedam -
powiedziałem udając powagę, dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie -
Żartuje przecież - podniosłem ręce w geście obrony
- No oby - uśmiechnęła się
- Twój tata nie lubi "samców" - zapytałem
- Nie lubi tych, którzy się koło mnie kręcą - westchnęła
- Nadopiekuńczy?
- Coś w tym stylu - uśmiechnęła się lekko - Martwi się, i tyle
- Zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli będziesz mega wredna, niedostępna i
co tylko możliwe, to zawsze znajdzie się jakiś uparciuch - pokazałem
palcem na siebie - który będzie chciał chociaż pogadać? - uśmiechnąłem
się
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz