Pociągnęłam go za rękę, zmuszając tym samym żeby usiadł obok mnie
- Jesteście przewrażliwieni, Nick nie jest zły, i musisz też zrozumieć, że zawsze ktoś się będzie kręcił obok Ashley
- Wiem o tym - mruknął, ponownie wycierając krew, wyjęłam chusteczkę i przyłożyłam mu do wargi
- Więc może zamiast wyzywać i oceniać pochopnie, najpierw się poznacie? -
zaproponowałam - Na razie się przyjaźnią, ale nie wiesz co będzie
później
- Nawet o tym nie mów - mruknął
- Dante, mówię jak jest - westchnęłam - Spróbuj chociaż z nim pogadać, w
domu postaram się Nickowi przemówić do rozumu, może coś do niego
dojdzie, ale obydwie strony muszą tego chcieć
(Dante?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz