Stanęłam przed nim.
- Może i mam...ale kogo to obchodzi...
Nick się uśmiechnął.
- Niegrzeczna dziewczynka...nie słucha się tatusia...
- Kiedyś w końcu trzeba się uwolnić.
Odwróciłam się do niego plecami i zaczęłam iść w stronę lodziarni.
- Idziesz?- Rzuciłam do Niego przez ramię.
Po chwili chłopak mnie dogonił. W lodziarni byliśmy po 10 minutach biegu przez las i spacerku przez kawałek miasta.
Kupiliśmy lody i udaliśmy się na spacer po parku.
- To co robimy?- spytał Nick.
- Hmm...poczekaj...znam fajny klub, dzisiaj wieczorem jest akurat koncert. Co ty na to?- Spytałam siadając na ławce.
<Nick? Co ty na to?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz