No tutaj miała trochę racji, coś czuje, że jakby wyszedł właśnie w tej chwili to nie skończyłoby się tylko na kilku siniakach.
- Masz rację - kiwnąłem głową, łapiąc ją za rękę i ciągnąc w stronę lasu
- Las? - zaśmiała się
- Tutaj raczej nie przyjdzie - powiedziałem z uśmieszkiem, po czym wskoczyłem na mocną gałąź, podając rękę dziewczynie
- Po co wchodzi na drzewo? - zapytała, jak już praktycznie byliśmy na szczycie schowani za liśćmi
- Twój brat jest nieprzewidywalny, nawet jak wejdzie do lasu to go
zauważymy a on nas nie - wyjaśniłem, wziąłem ją na ręce i posadziłem na
swoich kolanach
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz