Złapałem ją za rękę i pociągnąłem w stronę wyjścia
- Gdzie idziemy? - zapytała z uśmieszkiem, jednak na jej twarzy cały czas gościły małe rumieńce
- Nie chce kolejnej awantury z Twoim bratem - powiedziałem wychodząc na
zewnątrz, od razu poczułem miły powiew wiatru. Odwróciłem Ashley przodem
do siebie - Na czym to stanęło - udałem zamyślonego, po czym wróciłem
do pocałunku. Jej usta były wspaniałe, mógłbym je całować o każdej porze
dnia i nocy. Moje ręce samoczynnie zjechały na jej tyłek, można
powiedzieć, że nawet nie wiedziałem kiedy tam się znalazły.
- Jedziemy do Ciebie? - zapytała nagle, szczerze to pierwsza moja
reakcja była taka, że na rękach mógłbym ją zanieść do swojego pokoju,
ale z drugiej strony, wypiła trochę, a nie chce się posunąć za daleko,
żeby później mnie za to znienawidziła
- Innym razem kochana - wyszeptałem jej do ucha
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz