- Możecie przestać!- Ashley znów na nas warknęła.
- Po co mu mu mówiłaś o moim treningu?!
- Nie wrzeszcz na mnie!
- Nie masz prawa mówić o mnie obcym!
- Co Ci się stało?! Wcześniej nie byłeś taki przewrażliwiony!
Warknąłem na nią. Dziewczyna się zdziwiła i zarazem lekko przestraszyła.
- Nie warcz na nią!- Nick się wtrącił.
- Odwal się od Niej!
Znów miałem ochotę się przemienić i mu wpieprzyć. Szkoda, że był na tyle silny jak ja, więc nie mogłem się pobawić...
- To nie warcz na Nią, to twoja siostra...- Wycedził przez zaciśnięte zęby.
- Będę robił co mi się podoba...
Spojrzałem mu prosto w oczy ze wściekłością.
- To o nim ojciec mówił co?- Zwróciłem się z powrotem do Ashley.
- Ale co mówił? Ja nic nie wiem.
- Że tu jakiś się kręci...
- Tak o Nim, ale on jest niegroźny.
- Właśnie widzę...
- Dante!
- Cicho bądź, pogadasz sobie z ojcem w domu...wracamy.
- Nie - Ashley podeszła bliżej chłopaka.
<Nick?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz