Uśmiechnęłam się tylko, po czym cofnęłam się na koniec gałęzi. Będąc już tam przechyliłam się do tyłu, tym samym spadając.
Bez żadnych komplikacji znalazłam się na ziemi, na której wylądowałam dość miękko. Spojrzałam jeszcze w górę. Tak jak myślałam Nick był lekko zdziwiony.
Odwróciłam się i pobiegłam w stronę domu. Wiedziałam, że ojciec nie przywita mnie zbyt radośnie...
***
Nawet nie zdążyłam dobiec do domu, a już słyszałam jak inni biegną obok mnie. Byłam wściekła, nie ukrywam, ale czego mogłam się spodziewać po powrocie.
Biegnąc i odwarkując innym za stada nawet nie zauważyłam kiedy ojciec pojawił się przede mną. Oczywiście w niego wpadłam.
- Ashley- Powiedział stanowczym głosem, gdy stanęłam naprzeciw niego.
- Tak?
- Co ty wyprawiasz? Myślałaś, że nikt Cię nie usłyszy razem z tamtym?!- To ostatnie słowo powiedział z odrazą jak i z nienawiścią.
- O co Ci chodzi?! Możesz mi w końcu wytłumaczyć?!
- Ashley, to obcy. A wiesz, że im nie wolno ufać...
- Niektórzy z nas kiedyś też byli obcy. Nie pamiętasz?
Nic nie odpowiedział, tylko patrzył na mnie swoimi złotymi oczami. Po chwili ciszy reszta watahy zaczęła coś gadać, nie wiem co bo ich nie słuchałam.
- Dosyć!- Jak ręką odjął nastała cisza gdy tylko krzyknął- Masz rację, ale to nie zmienia tego, że on jest obcy...masz uważać. Z tego co Dante mówił, nowy wydaje się być silny...
- Co to ma do rzeczy?
- Nieważne. Wracaj do domu.
Nadal byłam zła na ojca jak i na Dante, po co on w ogóle powiedział o Nick'u? Nie powinien się wtrącać, nie jestem już małą dziewczynką...
<Nick?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz