- Teraz leń, a wieczorem byśmy narzekała, że Cię nogi bolą - zaśmiałem się
- Możliwe - uśmiechnęła się
- Jesteś niemożliwa - zaśmiałem się
- Cicho - zaczęła się śmiać
- Mam pomysł - powiedziałem nagle - Skoro to otwarcia mamy jeszcze jakieś dwie godziny, to chodźmy do wesołego miasteczka - wyszczerzyłem się
- Serio? - wybuchnęła śmiechem - Chcesz iść do wesołego miasteczka?
- No pewnie
- Dobra, możemy iść - zgodziła się, wstając z ławki. Zrobiłem to samo i razem ruszyliśmy w stronę wesołego miasteczka. Poszliśmy na jedną karuzele, dużo krzyku, ale nie było to coś nadzwyczajnego
- Chcesz misia? - zapytałem nagle
- Co? - zapytała zaskoczona, złapałem ją za rękę i pociągnąłem do jednego ze stoisk, gdzie gdy się trafi w środek dostaje się nagrodę. Kupiłem piłeczkę, wycelowałem i rzuciłem w sam środek, mężczyzna oczywiście pogratulował mi celności i dał wielkiego pluszowego misia
- Proszę - przekazałem nagrodę dziewczynie
- Żartujesz sobie ze mnie? - zaśmiała się - Co ja z nim zrobię
- Postawisz na krześle - uśmiechnąłem się
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz