sobota, 27 grudnia 2014

Od Ashley CD Nick

- Co miałoby się zdarzyć?
- Nie wiem, różne rzeczy się dzieją. Nie możesz niczego przewidzieć...
- Tu się z tobą zgodzę, ale ja nie wyobrażam sobie opuść tego miasta. Zbyt wiele wspomnień, tradycja watahy...bliscy, którzy zostali pochowani na terenie stada...
- Jesteś bardzo związana z naszymi tradycjami, wielu takich jak my tym się nie przejmuje...
- Wielu takich jak my nie posiada watahy, dlatego się tym nie przejmuje, a tradycje to jedna z niwielu rzeczy które nam pozostały.
- Co masz na myśli?
- Oprócz tego, że jest nas coraz mniej i oprócz tego, że gdy ktoś się dowie o nas chce tylko naszej śmierci. Samotni nasi nie znajdują drugiej połówki, nie znają tradycji, są samotni, a my powinniśmy być razem. Większość naszych bliskich nie żyje...to też sprawia ból...
- Nigdy nie myślałem o tym w taki sposób, nie miałem watahy...nie znam tradycji...
- Tylko pamiętaj, że nie we wszystkich wypadkach bycie samotnym jest własnym wyborem, czasami los tak chce...
- Los, który jest niesprawiedliwy.
- Nawet nie wiesz jak...
Nastała cisza, długo nie mogłam jednak jej utrzymać, musiałam komuś to w końcu powiedzieć...
- Moja mama została zamordowana przez ludzi, gdy miałam osiem lat...byliśmy pod namiotami, ktoś zauważył, że jest taka. Następnego dnia ją złapali i na oczach moich, brata i ojca sprowokowali ją do przemiany, a potem podcięli jej gardło...ale im było mało...i wyrwali jej serce gołą dłonią...-te ostatnie słowa powiedziałam z bijącym chłodem i nienawiścią- ojciec gdy to zobaczył przemienił się i rozszarpał z bólu po ukochanej wszystkich tych, którzy tam byli...
Poczułam jak spływa mi ogromna, gorzka łza po policzku...
A żeby nie było nudno, emocje które mną wtedy kierowały postanowiły, że się zmienię.

<Nick? Nie miałam innego pomysłu>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz