Nie chciało mi się szukać Tai, kto wie gdzie się włóczy. Poszedłem od
razu do gabinetu, oczywiście musiałem podpisywać pełno papierków i
wpłacić jakieś pieniądze nie wiadomo za co, a ponoć nauka jest darmowa.
Gdy wyszedłem z budynku, zauważyłem młodą, siedziała na ławce i
najwyraźniej na mnie czekała
- Idziemy? - zapytałem podchodząc do niej
- No w końcu jesteś - powiedziała zadowolona wstając z ławki
- Też się cieszę, że Cię widzę - zaśmiałem się idąc obok niej do domu,
gdy weszliśmy do środka, zacząłem się przebierać. Taiga spojrzała na
mnie zdziwiona - Idę do Ashley - wyjaśniłem krótko
- Wiesz, że jej ojciec nie lubi chłopaków, zwłaszcza w takim wieku bez partnerki - oparłem się o futrynę drzwi
- A czy ja robię coś złego? - spojrzałem na nią gniewnie
- Nic nie mówiłam - powiedziała i wyszła z pokoju. Wziąłem bluzę w rękę i
poszedłem pod wskazany adres, gdy stałem chyba pod właściwym domem,
poczułem na sobie czyiś wzrok, odwróciłem się i ujrzałem jak kilka osób
mi się dokładnie przygląda. Westchnąłem tylko i wszedłem na posesję,
zadzwoniłem dzwonkiem i czekałam, aż ktoś otworzy, miałem jednak
nadzieje, że będzie do Ashley
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz